Kciuki w górę, czyli poznajemy Roland GO:MIXER

0

Brakuje Wam możliwości prostej i szybkiej rejestracji audio w połączeniu z wideo bez konieczności miksowania tych dwóch śladów w edytorze do tego odpowiednim? Nic prostrzego, Roland wychodzi naprzeciw Waszym oczekiwaniom.

Prawdę mówiąc, po pierwszych linijkach tekstu, a później pierwszych kilkudziesięciu sekundach filmu promującego, wydawało mi się, że to małe urządzeni ma same zalety. Jednak jesteśmy redakcją uptone.pl, w której piszemy jak jest, a nie jak chce producent. Nie omieszkam więc, wytknąć producentowi jednego, drobnego błędu jaki popełnił promując swój nowy produkt…

Czym w zasadzie jest GO:MIXER?
To takie małe ustrojstwo, o istnieniu którego marzyłem nie tylko ja, nagrywając stertę backing tracków i coverów. Marzyli o nim wszyscy ci, którzy lubią dzielić się swoją twórczością z innymi na łamach facebook’a czy chociażby YouTube’a.
Bo jak często po nagraniu ścieżki audio, próbowaliście zgrać Wasze muzyczne wypociny z nagraniem wideo? Oczywiście pomijam już ustawianie i męczarnię z próbą uchwycenia na telefonicznej kamerze tego, co chcieliście ująć na filmie. Jak już Wam się to udało, to zaczynała się najbardziej upierdliwa zabawa, czyli zgrywanie dwóch ścieżek w jedną, by Wasza muzyka była dokładnym odzwierciedleniem tego, co widać na ekranie.
To wszystko daje Wam właśnie nowe urządzonko Roland GO:MIXER.
To nic innego, jak niewielkich rozmiarów skrzyneczka z kilkoma wejściami, którą łączycie w parę ze smarfonem. Roland działa zarówno na platformie Android jak i iOS (Apple).
Producent jednak zaznacza, że w przypadku Androida, ścieżka audio może być automatycznie przerabiana na monofoniczną.

Roland GO:MIXER to urządzenie potrzebne w tych dziwacznych czasach, w których jednym z nadrzędnych celów młodych ludzi, jest przypodobać się znajomym, tym bliższym, dalszym ale i tym nieznanym znajomym (idiotyczne) na łamach facebook’a.

I niepostrzeżenie przeszedłem do jedynego mankamentu skromnej kampanii reklamowej Rolanda.
Otóż nie ukrywałem nigdy, pisząc to m.in w jednym z artykułów odnośnie domowego studia gitarowego pt. Cover – jak to? Z czym to? Po co to?, że postrzeganie i samo tworzenie swoich domowych dzieł, nie winno mieć na celu przypodobanie się rzeszy sfrustrowanych buraków siedzących przed swoimi obklejonymi czekoladą klawiaturami komputerów. Domowe studio i to co tworzymy jest dla nas i dla ludzi, którzy rozumieją co robimy, a nie dla kilku lajków, które jakiś pacan wciśnie po obejrzeniu naszego filmu.
Niestety Roland o tym chyba zapomniał, bądź po prostu firma sądzi inaczej, reklamując swój produkt jako źródło zadowolenia nastolatka walczącego o jak największą ilość polubień. Szkoda…

Więcej informacji na stronie producenta www.pl.rolandeasteurope.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here