[WYWIAD] Krzysztof Dziemidzik: Niekończąca się czarno-biała przygoda…

0

W nowym roku mamy dla Was wyjątkową rozmowę z wyjątkowym muzykiem. Jest to poniekąd inauguracja naszej nowej inicjatywy na rok 2018 pod hasłem #ciekawymuzyk!

Dziś rozmowa z Krzyśkiem Dziemidzikiem (Dezet), trójmiejskim klawiszowcem znanym z takich projektów jak Łosoś czy Leon. Na swoim koncie zanotował już udział w największych festiwalach ogólnopolskich w tym O!Polskie Przeboje 2017 czy Hej Fest w roku 2016. Chcecie poznać jego tajemniczą i zaskakującą przeszłość? 🙂 To zapraszamy…

Jeśli chcecie przedstawić nam młodego zdolnego muzyka, z którym warto porozmawiać i przedstawić go szerszej publiczności to piszcie na adres uptone@uptone.pl, w tytule z dopiskiem #ciekawymuzyk.

uptone: Cześć Krzyśku! Bez zbędnych wstępów zaczynajmy… 🙂 Dzisiaj jesteś klawiszowcem jednej z  dość rozpoznawalnych już trójmieskich kapel – Łosoś, a przynajmniej tak było jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy usłyszałem Was i zobaczyłem w jednym z gdańskich klubów. Ostatnio słyszałem sporo o projekcie Leon, możesz nam coś więcej powiedzieć o współpracy z tymi zespołami/projektami?

Krzysiek: Projekt Leon jest rozszerzeniem mojej współpracy z Pawłem Krześniakiem. Wokalista rozpoczął solową przygodę, a muzyka jaką razem z nim wykonuje jest bardziej radiowa – dostępna dla szerszej publiczności. Łosoś i muzyka którą tworzyliśmy była bardziej miksem naszych wspólnych pomysłów i gatunków muzycznych, tym czego słuchaliśmy i z czego czerpaliśmy inspiracje. Do tej pory z Leonem miałem szansę wystąpić w programie Opolskie Przeboje co dało nam przepustkę do Debiutów w 54-tym “Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu”.

uptone: Twoja edukacja muzyczna jest długa i barwna, jednak zawsze związana z biało-czarną klawiaturą. Opowiesz nam trochę o niej?

Krzysiek: Z tą długością bym nie przesadzał (śmiech 🙂 ) ale barwna jest rzeczywiście… Wszystko zaczęło się jak miałem 10 lat. Rodzice kupili mi pierwszy keyboard. Pamietam, że było to Casio CA 110. 4 oktawy, bez wyświetlacza, kilka przycisków i tyle. Na tym zacząłem przygodę z klawiszami. Pózniej była yamaha psr 330.
Edukacja odbywała sie prywatnie u miejscowego muzyka który miał swoj zespół. U niego nauczyłem sie podstaw. Po 4 latach grania miałem roczna przerwę. Po niej zapragnąłem znowu grać. Pobierałem lekcje przez rok u znajomego organisty, które były jednocześnie przygotowaniem do egzaminów wstępnych do salezjańskiego liceum muzycznego w Lutomiersku. Udało się. I tak od grania różnych rzeczy z podkładami moja muzyczna podróż zatrzymała się na muzyce organowej i nawet fortepianowej 🙂

uptone: OK. Czyli można powiedzieć, że rozpocząłeś edukację muzyczną w bardziej poukładanej formie, od podstaw i teorii zaczynając…

Krzysiek: Niestety… Początki szkoły były trudne. Słaba znajomość teorii dawała o sobie znać bardzo mocno. Jednak chęć grania była tak silna, że codzienne ćwiczenie po 8 godzin pozwoliło mi nadrobić braki teoretyczne i praktyczne. Po 4 latach liceum przyszedł czas na studia. Znowu się udało (znowu śmiech hahaha…) Tym razem w Gdańsku. Akademia Muzyczna w klasie organów.

uptone: Jak narazie w niczym to nie przypomina brzmień “łososiowych” i “leonowych”…

Krzysiek: Zgadza się. To był moment, w którym muzyka klasyczna zagościła na dobre w moim życiu. Barok i romantyzm był ulubiony. Grania było mnóstwo. Organy, fortepian, klawesyn, zespół kameralny. Aż głowa bolała. Akademię udało się ukończyć o czasie i to całkiem nieźle mimo obowiązków rodzinnych i zawodowych. Po Akademii zacząłem jednak szukać nowych doznań muzycznych.

uptone: Myślałeś żeby założyć zespół?

Krzysiek: Od zawsze chciałem mieć zespół i grać na wielkich scenach. Tylko nikomu o tym nie mówiłem. Były to moje skryte marzenia…

uptone: Więc jak to wszystko dalej się potoczyło?

Krzysiek: Zaczęło się od grania piosenek religijnych m.in. TGD (trzecia godzina dnia), jednak znowu okazało się że mam trudności. Nie potrafiłem grać bez nut i przestawić się z harmonii klasycznej na tą bardziej “rozrywkową”. YouTube okazał się bardzo pomocny w tej kwestii. Znowu spędzałem każdą wolną chwile na ćwiczeniach i analizowaniu “co tu jest grane” jaka harmonia, jakie dźwięki itd. Starałem się kopiować innych muzyków i przyniosło to efekty. Spotykałem się z kolegami po jazzie żeby trochę otworzyli mi głowę na inne granie, improwizacje. Tu bardzo pomocny był mój dobry kolega Arek Krawiel, który pokazał mi bardzo wiele. Szczególnie w graniu funkowych i soulowych groovów. No i po tych wszystkich latach jestem tu gdzie jestem.

uptone: Jak na codzień wygląda twoja praca z instrumentem? Dużo ćwiczyć i jak?

Krzysiek: Na co dzień inspiracji szukam u różnych twórców. Osłuchanie w danym gatunku muzycznym jest bardzo ważne. Kiedy masz już tzw. fach w ręku, rozwój polega na ciągłym doskonaleniu. Staram się nie stać w miejscu. Nawet teraz chodzę na lekcje, uczę się, biorę udział w kursach. Ważny jest także instrument, który swoimi możliwościami inspiruje do nowych działań. Kiedy tylko czas pozwala siadam do klawisza. Choć odszedłem daleko od klasyki przyznam, że zdarza mi się również wracać do organowych korzeni i czasami doskonalę technikę przy utworach Bacha.

uptone: Dobre podstawy muzyczne i techniczne to zdecydowanie łatwiejszy start w “rozrywkę”?

Krzysiek: Po tych wszystkich latach wydaje mi się, że zdecydowanie tak. Ale oczywiście każdy może mieć inną ścieżkę rozwoju artystycznego.

uptone: No dobrze. Niech tak będzie jak mówisz. Wróćmy jednak do twoich scenicznych kolegów… 🙂 Jak układa się współpraca z członkami zespołu. Kto decyduje o końcowym efekcie powstałych utworów?

Krzysiek: Zazwyczaj dostaję koncepcje/zarys utworu do którego dogrywam swoją partię. Staram się zaproponować kilka wersji, tak aby była w tym różnorodność i aby można było wybrać tą najbardziej pasująca do klimatu. Jak to się mówi w slangu muzycznym tak „ żeby dobrze siedziało”. W przypadku zespołu o ogólnym wrażeniu decydowaliśmy wszyscy. Podczas prób wybieraliśmy najlepiej „żrącą” wersję.

uptone: Ok. A jak relacje osobiste w kapeli? Jak się tam znalazłeś?

Krzysiek: Do zespołu dołączyłem jako ostatni, nie było więc łatwo się wkręcić. Niektórzy byli negatywnie nastawieni, nie tyle do mnie co do samego piana w składzie . Kiedy chłopaki dowiedzieli się że jestem organistą nie wierzyli, że to może się udać.

uptone: Ale jako organista, wiedziałeś, że wiara czyni cuda? 🙂

Krzysiek: Tej wersji się trzymajmy… (uśmiech). Kontynuując… Fakt, że wówczas nie byłem tak “ograny”, nie pomagał. Od razu byłem na spalonej pozycji. Brakowało mi pewności siebie i generalnie było naprawdę ciężko…

uptone: Rozumiem, że coś się jednak zmieniło?

Krzysiek: To mało powiedziane… Dzisiaj koncertowanie i wspólny wypad kumpli to jedno. Dogadujemy się, wspólnie tworzymy coś co potem widać na scenie. Gdyby między nami nie było chemii, publiczność od razu by to wyczuła. Dzięki tym relacjom i nowym przyjaźniom dzisiaj mogę brać udział w kolejnym projekcie, którym właśnie jest wspomniany wcześniej “Leon”.

uptone: Dużo rozmawiamy o pracy, ćwiczeniach, koncertach ale nie wiemy jeszcze nic o twoim sprzęcie. Na czym grasz? Jak wygląda twoje zaplecze techniczne?

Krzysiek: Moim głównym klawiszem jest Kurzweil Artis, którego brzmienie uzupełniam drugim instrumentem, którym jest miniatura o potężnym brzmieniu. Jest to Novation Mininova. Dzięki niej udaje mi się uzyskać niepowtarzalne efekty dźwiękowe na klawiaturze, a wbudowany vocoder poszerza możliwości sterownia głosem. Jak sam widzisz zdarza mi się czasem śpiewać chórki. Podczas pracy w domu do klawiatury podłączone są odsłuchy M-Audio BX5 D2 oraz świeżutki nabytek interface M-Audio Mtrack 2X2M.

uptone: Jak rozumiem, wybór przemyślany?

Krzysiek: Pierwszym instrumentem był Kurzweil. Kiedy go kupowałem nie wiedziałem czego dokładnie potrzebuję i oczekuję od instrumentu. Jedyne czego byłem pewien to to, że ma mieć pełną (88) i ważoną klawiaturę, fajne brzmienia fortepianu i rhodesów. Mininova była już bardziej świadomym zakupem. Potrzebowałem nowych brzmień synthów, padów, leadów. Oczywiście zdarza mi się przy różnych okazjach ogrywać też inne instrumenty, choćby pięknego, krwiście czerwonego Norda Stage!

uptone: Czy poza graniem w zespole, działasz także na innych polach artystycznych? Zdradź nam jakąś kolejną tajemnicę? 🙂

Krzysiek: Poza graniem w zespole gram jako organista w jednym z gdańskich kościołów, zdarza mi się nawet prowadzić warsztaty chóralne. Współpracuje również jako akompaniator z chórem Laudate Dominum. A poza działalnością muzyczną jestem nauczycielem przedszkolnym Montessori w “Skrawek Nieba” w Kowalach koło Gdańska 🙂

uptone: Wow! Dobrze kombinujesz! Wychowujesz sobie pokolenie fanów od najmłodszych lat… (śmiech haha)

Krzysiek: W tej chwili moje plany wiąże z Leonem. Nie chcę jednak zdradzać jeszcze wszystkich tajemnic :). Mam jednak nadzieję, że uda mi się zagrać jeszcze wiele koncertów i tym samym na dobre wejść do muzycznego świata.

uptone: I tego Krzyśku serdecznie Ci życzę! Dzięki za rozmowę i do zobaczenia. Cześć!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here