Craig Anderton: MPE definiuje przyszłość muzyki elektronicznej.

0

Od piękna prostoty ludzkiego głosu, po najbardziej skomplikowane technologicznie syntezatory – instrumenty istnieją po to, by wyrazić pełną gamę emocji. Muzyka przekształca emocje w dźwięk, a instrumenty są jego przewodnikiem.

Weźmy na przykład taką gitarę – zakres jej ekspresji rozciąga się od sonat Bacha w wykonaniu Andrés Segovia, przez geniusz Johna Lennona, aż po Jimiego Hendrixa, który swoją grą niemal wymyślił ten instrument na nowo.

Jedne z pierwszych syntezatorów, jak Roland Jupiter-6 kontrolowane były za pomocą prostych przełączników on/off i nie posiadały klawiatury dynamicznej.

Ponad pół wieku temu, syntezatory elektroniczne wychyliły głowy z piwnic domowych majsterkowiczów i warsztatów muzycznych, stając się pełnoprawnymi instrumentami. Ich obsługa nie była trudna i odbywała się głównie za pomocą włączników/wyłączników, takich jak w standardowym keyboardzie. Z biegiem czasu instrumenty te ewoluowały – pojawiły się klawiatury dynamiczne, przez co syntezatory stały się bliższe fortepianowi niż organom, a czułość na dynamikę uderzenia sprawiła, że muzyk mógł łatwiej wyczuć i nadać barwę zagranej nucie.

Większość muzyków nie pamięta świata bez instrumentów elektronicznych. Biorą ich istnienie za pewnik, jednocześnie zdając sobie sprawę z ich ograniczeń. W przypadku gitary, wystarczy inny uchwyt kostki, żeby zmienić brzmienie szarpanych strun. Z instrumentem elektronicznym coś takiego jest niewykonalne… A może jednak?


W świecie większej ekspresji muzycznej

MIDI Polyphonic Expression czyli MPE, to dla współczesnych muzyków prawdziwy przełom technologiczny. Jedną z najważniejszych cech tej nowej kategorii jest przede wszystkim to, że działa ona niezależnie od sprzętu i oprogramowania. Zbudowane na fundamentach MIDI, oprogramowanie kompatybilne z MPE na nowo definiuje brzmienia i techniki wykonawcze, z kolei sterowniki zgodne ze standardem MPE oferują innowacyjne interfejsy, które we współpracy z oprogramowaniem wprowadzają użytkownika w świat jeszcze większej ekspresji.

MPE powstało na fundamencie MIDI. Twórcami tego standardu byli Dave Smith, Robert Moog, Ikutaro Kakehashi i Tom Oberheim

Klawiatury i inne kontrolery nie są już ograniczone przez standardowe potencjometry czy zwykłą siłę nacisku. Za pomocą MPE nawet pojedynczą nutę można zagrać na niezliczone sposoby. W jaki sposób dotkniesz pada lub klawisz; jak bardzo poruszysz palcem i w jakim kierunku wykonasz gest; z jak dużym naciskiem dotkniesz klawisz; jak szybko zdejmiesz palec z instrumentu – to wszystko, dzięki MPE w mgnieniu oka przerodzi się w muzykę. Dla przykładu – za pomocą ruchu na boki możecie otrzymać vibrato charakterystyczne dla instrumentu smyczkowego, z kolei pojedyncze uderzenie w klawisz wywoła efekt “sforzato” w sekcji dętej.

Ale to tylko odrobina możliwości, dzięki którym MPE jest nie tylko przełomem w dziedzinie technologii muzycznej, ale też swojego rodzaju artystycznym punktem zwrotnym. Nadając instrumentom elektronicznym olbrzymiego potencjału w wyrażaniu ekspresji, MPE pozwala muzyce powstawać w czasie rzeczywistym. Stają się bliższe instrumentom akustycznym – zamiast dodawać efekty dopiero po zagraniu i zapisaniu, utwory zyskują docelowe brzmienie na żywo, w czasie ich wykonywania.


MIDI 2.0?

Niesamowita interoperacyjność MPE swoje istnienie zawdzięcza systemowi MIDI (Musical Instrument Digital Interface). Mający już 30 lat standard MIDI jest wynikiem trwałej branżowej współpracy pomiędzy producentami sprzętu i oprogramowania – wszystkimi, którzy zainwestowali w uniwersalny język muzyki elektronicznej. Podczas gdy reszta świata stała przed dylematem VHS czy Beta, Mac czy Windows i toczyła inne, wprowadzające użytkowników w konsternację “specjalistyczne wojny”, przemysł muzyczny stopniowo tworzył coraz to lepsze środowisko, oparte na jednym, jasno sprecyzowanym protokole.

Zbudowany bezpośrednio na specyfikacji MIDI z lat 80′, MPE jest jak nowoczesne usprawnienie do pięknej, klasycznej willi. Jedni uznają go za wersję “MIDI 2.0,” ale idąc torem tego porównania, musielibyśmy to rozumieć jako zupełnie nowy budynek – co całkowicie mija się z prawdą. Dzięki MPE owa muzyczna willa ma po prostu znacznie więcej przestrzeni do życia, pracy i zabawy.

Innowacyjny kontroler LinnStrument z w pełni modyfikowalną matrycą

MPE może i zbudowano na bardzo starych fundamentach, jednak na każdym kroku zauważyć można innowacyjność tego systemu – zarówno w interfejsie, podzespołach i sposobie działania. Dla przykładu, rodzina kontrolerów Seaboard firmy Roli przemodelowuje interfejs klawiatury fortepianu, zastępując go ciągłą powierzchnią do grania, wykonaną z miękkiego czarnego silikonu. I na pierwszy rzut oka nic nie sugeruje, że Seabord w ogóle jest klawiaturą. Innym przykładem jest LinnStrument produkcji Roger Linn Design – tu podzielona na kwadraty matryca przypomina pady, które jednak można zaaranżować całkowicie według własnych upodobań.
Co najważniejsze, zarówno Seabord ani LinnStrument nie są w żaden sposób ograniczane przez własny soft. Współdziałają z rosnącą liczbą wirtualnych instrumentów i programów edycyjnych takich jak Bitwig, Logic, Omnisphere, Equator, czyli takich, które rozpoznają sygnał generowany przez kontrolery MPE. Nie sposób jednak nie podkreślić, że udało się to osiągnąć przede wszystkim dzięki pełnej zgodzie pomiędzy przedstawicielami przemysłu muzyki elektronicznej. Aż nasuwa się pytanie, jakie cuda udałoby się osiągnąć, gdyby taka zgoda zapanowała wśród przedstawicieli innych branży.


Cel osiągnięty…?

Czy rzeczywiście MPE definiuje przyszłość muzyki elektronicznej? Z jednej strony można powiedzieć, że tak, z drugiej jednak, zastanawia, czy stwierdzenie to nie jest odrobinę na wyrost? Na chwilę obecną standardu tego nie można przecież określić jako mainstreamowy i wybitnie popularny. Mimo to, pokusilibyśmy się o stwierdzenie, że MPE stanie się taki już w niedalekiej przyszłości. Niemal pewne jest, że każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z urządzeniami opartymi o standard MIDI, z czasem rozpocznie pracę ze sprzętem czy oprogramowaniem kompatybilnym z MPE.

Bill Laurence (klawiszowiec grupy Snarky Puppy) gra na Seaboard RISE podczas występu na żywo w Ronnie Scott’s jazz club.

Prawdopodobnie nie dostrzeżemy momentu, kiedy świat naturalnie ewoluuje w kierunku MPE. Standard ten samoistnie stanie się bardziej powszechny w chwili, kiedy ludzie zdadzą sobie sprawę możliwości z posiadania znacznie większej ekspresji dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Wejście w świat MPE nie wymaga żadnej zmiany w studio. Dzięki swojej kompatybilności, kontrolery MPE potrafią wydobyć ekspresję nawet ze starszych instrumentów wirtualnych. Bez konieczności przeprojektowywania oprogramowania, czy też ponownego nagrywania i uzdatniania próbek na potrzeby nowego standardu i łatwiejszej kontroli, komendy wydawane przez MPE kontrolują i nadają ekspresję brzmieniom w czasie rzeczywistym, otwierając drogę powrotną nawet tym zapomnianym i trudnym w regulacji brzmieniom.
Po pół wieku stopniowych zmian, jakie zachodziły w branży muzyki elektronicznej, muzycy – jak i ich słuchacze – są w końcu gotowi na instrumenty, które dostarczą lepsze i bardziej satysfakcjonujące artystycznie przekształcenie emocji w dźwięk. Taką moc daje im właśnie MPE. Czekajmy zatem cierpliwie, bo już w niedalekiej przyszłości muzyka będzie brzmiała jeszcze lepiej i bardziej wyraziście, niż dotychczas

Craig Anderton (craiganderton.com) jest światowej sławy autorem, muzykiem, wykładowcą, inżynierem dźwięku i konsultantem. Jak sam mówi – jedyną rzeczą, którą kocha bardziej, niż muzykę, jest jeszcze więcej muzyki.

Artykuł opracowany na podstawie www.roli.com. Oryginał na stronie www.roli.com/stories/mpe-craig-anderton.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here