Wywiad z “Odet”, czyli muzyczny głos silnej kobiety…!

0

Kontynuując nasz cykl wywiadów pod hasłem #ciekawymuzyk, przedstawiamy Wam wyjątkową artystkę, którą już niebawem usłyszycie na wspólnych koncertach z Natalią Przybysz i zespołem Mikromusic.

Czasami tylko, po porządnym ćwiczeniu wracałam do domu, zamykałam się w pokoju i zaczynałam improwizować. Traktowałam to jako moją małą tajemnicę, mój osobisty skarb, którym niespecjalnie chciałam się dzielić” – na szczęście Aleksandra Dąbrowska (Odet) nie chowa już swoich kompozycji w zamkniętym pokoju. Dziś przedstawiamy wam wschodzącą gwiazdę polskiej muzyki rozrywkowej. Odet jest nie tylko wokalistką, ale również świetnie wykształconą pianistką, a swoim pięknym głosem dosłownie chwyta za serca i porywa je do wspólnego tańca. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o jej twórczości, planach na przyszłość i tym, co zawiodło ją na kręte ścieżki kariery muzyka, zapraszamy do tekstu… 🙂

Jeśli chcecie przedstawić nam młodego zdolnego muzyka, z którym warto porozmawiać i przedstawić go szerszej publiczności to piszcie na adres [email protected], w tytule z dopiskiem #ciekawymuzyk.

uptone: Witaj Aleksandro. Pozwól, że w pierwszym pytaniu, zapytam Cię, jak się do Ciebie zwracać. Zauważyliśmy ostatnio, że nie jesteś już Odette Dąbrowska a Odet. Skąd ta nagła zmiana?

Odet: Cześć! Choć wciąż się z tym oswajam to Odet jest prawidłową formą. Właściwie zmiana nazwy została podyktowana nowym rozdziałem na mojej muzycznej drodze. Mam na myśli oficjalne ogłoszenie wiosennej trasy koncertowej u boku Natalii Przybysz i Mikromusic. Wraz z moim menagementem zastanawialiśmy się jak zaradzić ciągle powtarzającym się błędom w wymowie, pisowni mojego dotychczasowego pseudonimu. Byłam już Odetą, Odete, a nawet Odrej. Postawiłam na prostotę i pozbyłam się kilkunastu zbędnych liter.

uptone: Wspomniałaś o wiosennej trasie koncertowej. Czy możesz opowiedzieć nam, jak doszło do nawiązania współpracy z Natalią Przybysz i Mikromusic?

Odet: Współpraca z dziewczynami jest wynikiem stworzenia koncepcji wielkiej trasy koncertowej, gdzie głos mają tylko kobiety. Silne, wyraziste i mające faktycznie coś konkretnego do powiedzenia. Moja obecność ma być głosem debiutantki, dziewczyny, która zaczyna dopiero swoją przygodę, jest gotowa na konfrontację swojej wizji z odbiorcą i teraz od niej zależy czy uda jej się przemówić do tłumu czy nie. Dla mnie to ogromny zaszczyt bo dziewczyny od wielu lat są dla mnie wielkimi muzycznymi autorytetami. Z Natalią Grosiak (Mikromisic) miałam okazję współpracować już przy okazji innego projektu, ale w życiu bym nie przypuszczała, że zostaniemy postawione równorzędnie obok siebie na tej samej scenie.

uptone: W swojej karierze supportowałaś Monikę Brodkę, jak wspominasz te czasy? Czy to był Twój pierwszy występ dla tak wielkiej publiczności?

Odet: Rzeczywiście los zsyłał mi już takie niespodzianki i to od samego początku istnienia projektu. Supportowałam Brodkę w lipcu 2015 roku i był to mój pierwszy publiczny koncert. Wszystko wydawało się tak bardzo nierealne, począwszy od sposobu, w jaki menadżerka Brodki wybrała mnie do zagrania koncertu poprzez tworzenie całego materiału koncertowego w niespełna dwa tygodnie. Dziś jak o tym myślę to wiem, że nic nie dzieje się przez przypadek i podejrzewam, że gdybym wtedy schowała głowę w piasek i nie wykorzystała danej mi szansy, dalej zwlekałabym z wyjściem do ludzi z moją muzyką i prawdopodobnie tkwiłabym w tym samym miejscu, co dwa lata temu.

uptone: Planujesz wydanie debiutanckiej płyty, możesz zdradzić nam jakieś szczegóły? Wiemy, że album ma się pojawić w 2018, ale czy mogłabyś powiedzieć coś więcej?

Odet: W ubiegłym roku wyszła moja pierwsza Epka. Pracowałam nad nią sama i jest czystym zapisem pierwotnej wizji utworów. Bardzo mi zależało na tym, by w produkcję płyty nie ingerowały osoby trzecie. Dziś słucham tej płyty z ogromnym sentymentem ale i z poczuciem, że jestem już w innym punkcie. Długogrająca płyta byłaby dobrym podsumowaniem tych zmian i mam nadzieję, że ujrzy światło dzienne już w tym roku. Nie chcę jednak nic obiecywać, bo wkraczam teraz w okres poszukiwań, nowych fascynacji i im bardziej wydaje mi się, że jestem blisko tego czego szukam, nagle otwierają się nowe drzwi i zaczynam poszukiwania od początku. Jest to cudowny proces, czuję, że się rozwijam i nie chcę tego w żaden sposób przyspieszać. Płyta pewnie będzie oparta na kontrastach. Zarówno jeśli chodzi o emocje jak i o rozwiązania muzyczne. Tego jestem pewna.

uptone: Czy możesz nam powiedzieć, co jest inspiracją dla Twoich tekstów i muzyki?

Odet: Być może to domena debiutantów ale muszę powiedzieć, że miłość. Piszę sporo o swoich doświadczeniach ale staram się to podać w taki sposób, by każdy mógł odnaleźć tam kawałek siebie. Bo czym ja miałabym zaskoczyć słuchacza? Wszyscy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny i jeśli chodzi o miłość, często rozmawiamy tym samym językiem. Tekst jest u mnie ściśle powiązany z warstwą melodyczną. Gdy piszę, od razu napisany tekst ubieram w melodię. Jesteśmy nośnikami pięknych emocji, często trudnych, bolesnych i uważam za błogosławieństwo fakt, że jako artysta mogę przekazywać swoje historie dalej.

uptone: Jak wygląda Twoja codzienna praca? Czy dużo ćwiczysz, w jaki sposób komponujesz utwory?

Odet: Teraz mój system pracy wygląda inaczej, niż jeszcze 3,4 lata temu. Wynika to oczywiście z innych priorytetów i zawodowych zmian. W okresie studiów cały swój czas poświęcany na pracę, rozdzielałam między wykłady i ćwiczenie. Należałam raczej do tych sumiennych studentek i przyznam, że bardzo ten rygor lubiłam. Dawało mi to jakąś dziką satysfakcję. A może byłam po prostu typem kujona. Starałam się każdego dnia wyrobić tak zwaną „dniówkę”, która wyglądała w proporcjach 2,5 godz. rano i 2,5 popołudniu. Nigdy nie siadałam do ćwiczenia po 20:00. Oprócz systematyki bardzo ceniłam sobie również umiejętność odpoczywania… Aktualnie, jeśli chodzi o czas spędzony przy fortepianie, podejrzewam, że czasowo nie wygląda to rażąco inaczej. Jest to jednak nieco bardziej rozproszone i na potrzebę chwili. Dziś mam pracę, do której muszę się przygotować, natomiast nie rozpatruję tego w kategoriach twardego obowiązku. Staram się korzystać z umiejętności, które nabyłam w czasie studiów. Ponadto mam jeszcze swój projekt, który też wymaga ode mnie zaangażowania i często świeżej głowy. Jeśli chodzi o tworzenie utworów staram się działać dwutorowo. Albo wykonuję konkretne zadanie i nie wstaję od fortepianu dopóki nie skończę kompozycji (są to przypadki tworzenia muzyki dla kogoś – pod konkretny projekt, zlecenie), albo podchodzę do tworzenia bardzo spontanicznie, na zasadzie impulsu. Wiele razy odkładałam w pół umyte naczynia, bo nagle poczułam, że muszę coś zaśpiewać. To w tej pracy jest najpiękniejsze. Jeden moment, impuls, bodziec i ma się z głowy cały wieczór.

uptone: Oderwijmy się na chwilę od Twojej bieżącej twórczości i powróćmy do początku Twojej kariery muzycznej. Z wykształcenia jesteś pianistką, ukończyłaś gdańską Akademię Muzyczną im. Stanisława Moniuszki w klasie Fortepianu. Czy możesz nam zdradzić, co skłoniło Cię do wybrania zawodu muzyka?

Odet: Wspominałam wcześniej, że nie wierzę w przypadki więc może przeznaczenie…? Pochodzę z niemuzycznej rodziny, gdzie owszem moi przodkowie wykazywali zdolności i zainteresowania muzyczne ale nikt nie zajmował się tym zawodowo. Moja mama pracowała w Szkole Muzycznej (była pracownikiem administracyjnym). Lubiłam tam być, więc każdą wolną chwilę spędzałam u niej w pracy. Znałam każdy zakamarek tego miejsca i prawdopodobnie nie dawałam żyć starszym dzieciakom, którym bez zahamowań ładowałam się do sal ćwiczeń i słuchałam jak grają. Przy okazji egzaminów do szkoły okazało się, że i ja przejawiam jakieś zdolności muzyczne i tak już od ponad 20 lat walczę 😉

uptone: Wielokrotnie nagradzano Cię jako wybitną pianistkę, możesz pochwalić się wieloma nagrodami, jako pianistka klasyczna, masz też na koncie współpracę z Teatrem Wielkim w Warszawie. Co sprawiło, że poszłaś w kierunku rozrywki?

Odet: Mój wewnętrzny głos podpowiadał mi od dawna, że rozrywka zajmie ważne miejsce w moim życiu, ale przez wiele lat konsekwentnie zagłuszałam, to co słyszę. Czasy liceum, a potem studia były próbą zrealizowania, patrząc z perspektywy czasu, nieco utopijnej wizji mnie, jako pianistki z solową karierą. Poświęciłam się klasyce całkowicie, a fortepian stał się całym moim życiem. Czasami tylko, po porządnym ćwiczeniu wracałam do domu, zamykałam się w pokoju i zaczynałam improwizować. Traktowałam to jako moją małą tajemnicę, mój osobisty skarb, którym niespecjalnie chciałam się dzielić. Dużo czasu zajęło mi przyznanie się do tego, że to co naprawdę kocham jest na wyciągnięcie ręki. Musiało się wydarzyć po drodze wiele niedobrego. Wtedy, w moim poczuciu, zawodowo dotknęłam dna. Ktoś, albo coś usiłowało mi powiedzieć, że to idealny czas, by zacząć wszystko od początku. W końcu nie miałam nic do stracenia. To był chyba właśnie ten wewnętrzny głos…

uptone: W swojej muzycznej karierze zahaczyłaś m.in. o studia w Londynie i staż we Francji. Jak wspominasz te czasy? Nie kusiło Cię, żeby pozostać poza granicami kraju?

Odet: W Londynie znalazłam się dzięki międzyuczelnianemu programowi Erasmus. To było jedno z bardziej rozwijających doświadczeń w mojej pianistycznej karierze. Osobiście uważam, że zmiana perspektywy i wyjazd na kilka miesięcy, semestr, rok do innego kraju, do innej uczelni powinny być obowiązkowe dla każdego studenta bez względu na dziedzinę, jaką się zajmuje. Często studenci wpadają w pułapkę „mydlanej bańki” tworząc iluzję w okół ośrodka, w którym się uczą. Nagle jedna uczelnia staje się centrum wszystkiego. Potem studia się kończą, a my musimy się odnaleźć w nowej rzeczywistości – bez buforu bezpieczeństwa, bez gotowego projektu swojej przyszłości. Niestety polskie uczelnie nie uczą nas tego, co robić ze swoimi umiejętnościami po opuszczeniu macierzystej uczelni. Erasmus pozwolił mi na chwilę zmienić wektor myślenia o swojej przyszłości. Pokazał jak mali jesteśmy w nieco szerszej perspektywie i jeśli nie chcemy być sfrustrowanymi magistrami, musimy zaprojektować sobie plan odpowiednio wcześnie. Do Polski wróciłam z dwóch powodów. Pierwszym była tęsknota. Za domem, za tym co już znam, generalnie za własnym podwórkiem. Drugim były plany zawodowe. Chciałam być pracownikiem naukowym. No i się udało, z czego jestem bardzo szczęśliwa.

uptone: Opowiedz nam proszę, w jaki sposób rozpoczęła się Twoja współpraca z radiową Trójką?

Odet: Zadzwonił do mnie kolega, pianista z Warszawy, który był częścią projektu autorstwa dziennikarki Radiowej Trojki Kasi Stoparczyk. Wyskoczył mu jakiś koncert i zapytał, czy nie chciałabym go jednorazowo zastąpić. Zgodziłam się, bo formuła projektu wydawała mi się bardzo interesująca i była dla mnie czymś zupełnie nowym. Łukasz w jednej z rozmów telefonicznych wspomniał Kasi, ze oprócz klasyki zdarza mi się coś skomponować, a nawet zaśpiewać. Kasia podchwyciła temat i tak już od 4 lat mam przyjemność stawania przed nowymi wyzwaniami i często szalonymi pomysłami pani reżyser. Spektakl „Zorka”, bo o nim mowa, był takim krokiem milowym w stronę zdefiniowania siebie artystycznie i pozwolił mi uwierzyć, że pewne sytuacje na które czekamy muszą się po prostu wydarzyć jeśli są nam pisane.

uptone: Jako portal sprzętowy, chętnie dowiemy się na jakim sprzęcie pracujesz? Dlaczego Twój wybór padł akurat na te instrumenty?

Odet: Jeszcze do niedawna pracowałam na najbardziej sprawdzonym sprzęcie jaki znam- najprostszym modelu Yamahy i dyktafonie Iphone. W sieci można znaleźć nawet moje nagrania zrealizowane przy użyciu tylko tych dwóch genialnych wynalazków. Jeśli chodzi o mikrofon, na którym pracuje to od kilku lat jestem posiadaczką Bluebird’a SL. Wizualnie to jeden z piękniejszych mikrofonów jakie widziałam, natomiast pod względem brzmieniowym pozostawia wiele do życzenia. Jest bardzo jasny, co w połączeniu z moją barwą głosu daje dość marne efekty. Przymierzam się do zakupu jakiegoś vintage’owego sprzętu. Może jakiś starszy model Sennheisera? Korzystam też z interfejsu Focusrite Scarlett 212. Ma bardzo dobrą cenę w stosunku do jakości i uważam, że jest świetny na początek do domowego studia. Podejrzewam, że moim następnym zakupem będzie stage piano. Wybór jest dość oczywisty – Nord Stage 3 – 88 klawiszy. Tak jak wcześniej uciekałam się do najprostszych rozwiązań, tak teraz mam spory apetyt na poeksperymentowanie z nowymi brzmieniami.

uptone: Jakie masz plany na przyszłość?

Odet: Chcę dostać Fryderyka, potem Grammy i tak dalej. Haha. Z tymi planami to jest tak, że można je mieć ale często na planach się kończy. Wiele razy popełniałam ten błąd, zachwycając się tym co przede mną, zapominając, że warto by było zacząć te plany realizować. I tak się rozpływałam w tych wyobrażeniach stojąc cały czas w jednym punkcie. Jedyne czego jestem pewna to tego, że chcę się rozwijać i dostarczać ludziom pięknych emocji.

uptone: A jednak my życzymy Ci Fryderyka i Grammy! 🙂 Odet, dziękujemy za niezwykle ciekawą rozmowę i czas jaki nam poświęciłaś. Z niecierpliwością czekamy na Twój debiutancki krążek i życzymy Ci udanej i bogatej w emocje trasy koncertowej. Do zobaczenia i usłyszenia!

Jeśli podoba wam się twórczość Odet, koniecznie polubcie jej profil na www.facebook.com/odetofficialpage.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here