Delay z modulacją to temat wydawałoby się już tak oklepany i wyeksploatowany, że ciężko zaproponować w tej dziedzinie coś nowego. Najwyraźniej jednak firma Eventide lubi trudne wyzwania, bo postanowiła stworzyć efekt, który stanowić może konkurencję nawet dla jej własnych dotychczasowych produktów…

Urządzeniami, które rozsławiły markę Eventide w całym muzycznym świecie są harmonizery, czyli efekty zmieniające wysokość dźwięku podstawowego lub dodające do niego wybrane dźwięki harmoniczne. Już na przełomie lat 70. i 80. Eventide H910 dostarczał futurystycznych jak na owe czasy brzmień takim artystom jak David Bowie, Frank Zappa czy Eddie Van Halen. Tak zrodziła się legenda, która trwa do dziś, a obecny flagowy model H9000 to dużo więcej niż harmonizer – to potężny multiefekt wyposażony w cztery czterordzeniowe procesory ARM, pozwalające na najbardziej zaawansowane operacje na dźwięku w czasie rzeczywistym.

Oprócz dużych, montowanych w racku efektów do użytku przede wszystkim studyjnego, Eventide oferuje także mniejsze efekty o przeznaczeniu bardziej scenicznym i kierowane w dużej mierze do gitarzystów, bo zamknięte w obudowach typu stompbox. Rozbudowane podłogowe modele Space, ModFactor, TimeFactor oraz kompaktowy multiefekt H9 wydawałoby się wyczerpują temat efektów pogłosowych, modulacyjnych i opóźniających. Dlaczego więc firma zdecydowała się wypuścić osobny delay z modulacją, mając już w katalogu wystarczająco dużo narzędzi pozwalających na osiągnięcie tego typu brzmień?

Wystarczy jedno spojrzenie na Rose, aby stwierdzić, że efekt ten jest zupełnie inny od wszystkiego, co dotychczas mogliśmy zobaczyć w ofercie Eventide. Kolorowa obudowa z roślinnym ornamentem i podświetlanym (!) kwiatem tytułowej róży na środku robi intrygujące wrażenie, przemawiając do zmysłów i wyobraźni. Ale wygląd to przecież nie wszystko. Zobaczmy co idzie za tym czarującym pierwszym wrażeniem!

W pudełku

Pierwszym, co zobaczymy po otwarciu pudełka są… naklejki oraz kostka gitarowa z logo Eventide. Widać, że firma dba o swój wizerunek i budowanie relacji z klientami, ale nie pozwólmy, by te miłe gadżety przesłoniły nam obiekt testu. Wraz z naklejkami w foliowej kopercie znajdziemy instrukcję obsługi, której graficzne opracowanie koresponduje z wyglądem samego efektu, ale przede wszystkim w przejrzysty i praktyczny sposób, bez zbędnych ceregieli i przydługich opisów wyjaśnia działanie wszystkich elementów i funkcji efektu – a jak za chwilę zobaczymy, jest ich zaskakująco dużo, dlatego tym bardziej niejeden producent sprzętu muzycznego mógłby uczyć się od Eventide przygotowywania jasnych i zwartych instrukcji. Duży punkt za wyjście naprzeciw użytkownikom.

No i wreszcie mamy nasz efekt, który mimo iż cieszy oko cukierkową barwą, zbudowany jest jak czołg. Obudowa jest w pełni metalowa, łącznie z kolorową nakładką przedniego panelu wykonaną z aluminium (podobno ktoś kiedyś mówił, że nie da się tego pomalować…), która została przykręcona czterema słusznej grubości śrubkami. Całość jest stosunkowo ciężka, sprawiając wrażenie sprzętu bardzo solidnego i odpornego na trudy intensywnego koncertowania. Do tego gumowe gałki potencjometrów, które chodzą z delikatnym oporem, nie ślizgają się w palcach i dają wyraźne wskazania wszystkich parametrów. Poniżej dwa porządne footswitche i duże kolorowe diody do nich przypisane, a na samym środku wspomniana róża, która pełni nie tylko funkcję dekoracyjną, ale też informuje o aktualnych ustawieniach modulacji za pomocą wielokolorowego podświetlenia. Pięć punktów za design!

Na koniec bardzo miłym zaskoczeniem okazał się dołączony do efektu zasilacz sieciowy. Mimo iż jest to standardowe 9 V (a nie np. mniej popularne 12 czy 18), producent postanowił zapewnić odpowiednie zasilanie dla Rose, który nie ma możliwości pracy na bateriach. Zasilacz dostosowuje się do napięcia sieciowego w przedziale 100-240 V, dlatego może być bez obaw używany w różnych krajach. Kolejny duży punkt dla Eventide.

Złącza

Oprócz wejścia zasilacza, na górnej ściance obudowy znajdziemy tylko jedno wejście i jedno wyjście jack mono, a także gniazdo TRS (tzw. jack stereo) do podłączenia zewnętrznego przełącznika lub pedału ekspresji – oczywiście opcjonalnego – rozszerzającego możliwości kontrolowania parametrów efektu w czasie gry.

Rose jest też w pełni kompatybilny ze sterownikami MIDI – można je połączyć zarówno poprzez wspomniane gniazdo TRS, jak i przez gniazdo mini USB znajdujące się “tuż za rogiem”, na lewej ściance obudowy. Złącze MIDI umożliwia także podłączenie efektu do komputera celem aktualizacji oprogramowania, a Eventide zapowiada wkrótce aplikację do wygodnego zarządzania ustawieniami Rose na komputerze, podobnie jak to w tej chwili mogą robić użytkownicy H9 czy TimeFactor.

Warto również zauważyć przełącznik poziomu wejścia, który może być dostosowany do sygnału gitarowego lub liniowego. Dzięki temu do Rose możemy doprowadzić sygnał z organów elektrycznych, syntezatora czy sekwencera bez obaw o przesterowanie wejścia efektu. Oznacza to także, że urządzenie to możemy włączyć w pętlę efektów wzmacniacza gitarowego mającą poziom liniowy lub np. jako insert do konsoli mikserskiej, dzięki czemu ROSE ma dużo więcej potencjalnych zastosowań niż tylko jako stompbox gitarowy.

Panel sterowania

Obsługa głównych funkcji Eventide Rose przebiega bardzo “analogowo” i sprowadza się do kilku typowych potencjometrów:

Delay – reguluje czas opóźnienia w przedziale od 10 mikrosekund do 10 sekund (a czas ten możemy jeszcze wydłużyć…) i ma dwa poziomy działania: po wciśnięciu regulujemy ogólny przedział czasowy delaya (bardzo krótki, krótki, średni, długi, bardzo długi), a kiedy przestaniemy go naciskać, poruszamy się już tylko w obrębie danego przedziału.

Mix – balans głośności pomiędzy sygnałem czystym (pozycja minimalna) a przetworzonym przez efekt (pozycja maksymalna) dzięki czemu nie tylko wyważymy ilość delaya względem dźwięku podstawowego, ale możemy także osiągnąć szereg ciekawych efektów poprzez pozostawienie samego sygnału przetworzonego, bez słyszalnego oryginalnego ataku.

Filter – kontrola barwy powtórzeń zrealizowana za pomocą filtra dolnoprzepustowego. W pozycji minimalnej jest on wyłączony, czyli powtórzenia brzmią pełnym pasmem jak sygnał czysty, natomiast im bardziej w prawo, tym bardziej ścięta zostaje góra pasma, a powtórzenia stają cię ciemniejsze, bardziej “ciepłe” czy “brudne” w brzmieniu.

Feedback – odpowiada za ilość powtórzeń. W pozycji minimalnej otrzymamy tylko jedno powtórzenie, a w maksymalnej nieskończoną ilość powtórzeń, co prowadzić może do sprzężenia zwrotnego delaya i uzyskania charakterystycznych, kosmicznych brzmień.

Potencjometry Mix, Filter i Feedback pracują w domenie analogowej, podobnie jak analogowa jest ścieżka sygnału czystego, dzięki czemu możemy mieć pewność, że nasze brzmienie pozostanie w nienaruszonej, naturalnej postaci, a kształtowanie brzmienia powtórzeń również przebiega w tradycyjny sposób – jedynie ich “produkcja” zasilana jest przez cyfrowy układ, którym w tym wypadku zastąpiono typowy chip “bucket brigade” dla uzyskania dłuższych czasów opóźnień niż w efektach w pełni analogowych.

Dodatkowo do obsługi efektu delay oddelegowano jeszcze dwa małe, podświetlane przyciski. Pierwszy z nich, oznaczony grecką literą “fi”(φ), służy do odwrócenia powtórzeń, które brzmią jakby były grane od tyłu. Przy czasie delaya ustawionym poniżej 20 milisekund (najniższy przedział czasu opóźnienia) przycisk ten odwraca polaryzację (tzw. fazę) powtórzeń, tworząc efekt filtrowania grzebieniowego, co może być użyteczne do kreowania barwy, szczególnie w połączeniu z efektami modulacyjnymi. Drugi przycisk “delta” (Δ) służy do wydłużenia czasu delaya 2, 3, 4, lub nawet 5-krotnie (pożądaną przez nas opcję wybierzemy w ustawieniach efektu), co daje nam maksymalne opóźnienie do 50 sekund!

Prawa część panelu przedniego odpowiada za sterowanie modulacjami, które możemy dodać do opóźnień. Mamy tutaj dwa potencjometry: RATE – szybkość modulacji (sygnalizowana przez pulsujące światło róży), a także DEPTH – jej głębokość (amplituda). Przy ustawieniu obu potencjometrów na minimum, Rose nie będzie dodawać modulacji do sygnału przetworzonego, dając czysty delay.

Przyciskiem SHAPE po prawej stronie wybierzemy rodzaj modulacji spośród pięciu pozycji oznaczonych małymi diodkami. Do wyboru mamy falę sinusoidalną, falę kwadratową, envelope filter (tzw. filtr obwiedni) czyli amplituda modulacji zależna od poziomu sygnału wchodzącego, a więc np. od siły uderzenia w struny), tryb losowy (efekt sam nadaje i zmienia parametry modulacji) oraz tryb sterowania zewnętrznym pedałem ekspresji. Każdy z trybów oznaczony jest innym podświetleniem kwiatu róży na panelu efektu, dzięki czemu zawsze wiemy jaki rodzaj i jakie tempo modulacji jest w danej chwili aktywne.

Podobny przycisk ze słupkiem 5 małych diod znajdziemy po lewej stronie panelu. Jest on opisany “PRESET” i służy do wybierania lub zapisywania ustawień w pamięci urządzenia. Rose ma wgranych 5 presetów fabrycznych, które możemy dowolnie zmieniać i nadpisywać własnymi. Ponadto najnowsza aktualizacja, którą możemy pobrać ze strony Eventide zwiększa liczbę banków pamięci do 25.

Oba wymienione wyżej przyciski wraz z przypisanymi do nich diodami służą także do obsługi różnych wewnętrznych ustawień efektu, często w kombinacji z innymi elementami panelu sterowania – a wszystkiego w razie potrzeby dowiemy się z wspomnianej instrukcji.

Przełączniki nożne

Lewy footswitch z opisem Active służy tradycyjnie do włączania i wyłączania efektu. Domyślnie Rose podczas wyłączenia przechodzi w tryb true bypass (przekaźnikowy), ale możemy również przełączyć go na tryb buforowany, a także zdecydować czy chcemy, aby powtórzenia wybrzmiewały stopniowo po wyłączeniu efektu, czy też ucinały się wraz z jego dezaktywacją.

Drugi przełącznik o nazwie Hotswitch może mieć jedno z kilku zastosowań: nabicie czasu opóźnienia (tap tempo), drugi zestaw alternatywnych ustawień (A/B), aktywacja funkcji przycisków “fi” lub “delta”, momentalne zwiększenie ilości powtórzeń do nieskończoności, podtrzymanie fali modulacji w danym momencie, zresetowanie fali modulacji i rozpoczęcie jej “od zera”. Funkcję przełącznika Hotswitch możemy ustawić osobno dla poszczególnych presetów, dlatego nie jesteśmy ograniczeni wyłącznie do jednego sposobu działania efektu.

Oba footswitche służą także do przełączania presetów podczas grania, bez konieczności naciskania guzika Preset na panelu górnym.

Brzmienie

Po tak długiej liście funkcji prostego z pozoru efektu jego obsługa może wydawać się bardzo skomplikowana. Możliwości Rose rzeczywiście są bardzo szerokie, ale będziemy poznawać je stopniowo w miarę czasu spędzonego na obcowaniu z efektem. W odróżnieniu od rozbudowanej kontroli H9 czy TimeFactor, tutaj regulację parametrów sprowadzono do koniecznego minimum, stawiając na intuicyjność i, ponownie, “analogowość” obsługi Rose.

Charakter sterowania upodabniający Rose do efektu analogowego ma zresztą odzwierciedlenie także w jego brzmieniu, które już na pierwszy rzut ucha nie jest tak sterylne jak niektóre w pełni cyfrowe efekty delay. Nawet w porównaniu z “analogowymi” ustawieniami starszych braci z rodziny Eventide, Rose odznacza się bardziej organiczną, miękką i ciepło zabarwioną fakturą.

Mimo iż nie mamy tutaj wyboru pomiędzy stylami brzmienia samego delaya, jak to zwykle jest w przypadku efektów cyfrowych, to możliwość modyfikacji barwy powtórzeń (potencjometr Filter) oraz dodania do nich różnorodnych modulacji pozwala na stworzenie szeregu odmiennych brzmień – od zwykłego echa powtarzającego 1 do 1 to co zagramy, przez emulację delaya taśmowego z “pływającymi” powtórzeniami, po dźwięki zupełnie futurystyczne.

Na uwagę zasługuje fakt, że ustawiając delay o minimalnej długości, możemy wykorzystać samą sekcję modulacji i traktować Rose jako chorus/flanger czy autowah, a dzięki możliwości zapisywania presetów efekt ten skutecznie zastąpi nam kilka innych kostek. Ponadto z użyciem przełącznika Hotswitch możemy w obrębie jednego presetu przełączać się pomiędzy dwoma nawet bardzo różnymi ustawieniami, w tym także uruchamiać specyficzne brzmienia dla chwilowego wykorzystania w danej zagrywce – dla przykładu: zmieniając nim ustawienia modulacji uzyskamy np. efekt zwalniającej taśmy, a skracając momentalnie czas delaya spowodujemy podwyższenie wysokości dźwięku niczym w efekcie pitch shift czy whammy.

Eventide Rose jest więc bardzo elastyczny i otwarty na inwencję twórczą użytkownika, a sam też potrafi zachęcić do brzmieniowych eksperymentów – wystarczy przejrzeć presety fabryczne, by zaczerpnąć nieco inspiracji. Pewnym ograniczeniem może być fakt, że położenie gałek nie odzwierciedla ustawień przywoływanych presetów (nie są to bowiem cyfrowe enkodery, ani pokrętła zmotoryzowane, a tradycyjne potencjometry), ale w praktyce specjalnie to nie przeszkadza, bo jeśli chcemy zmodyfikować wartość jakiegoś parametru, po prostu kręcimy daną gałką i w tym momencie brzmienie odpowiednio się zmienia.

Podsumowanie

Eventide Rose intryguje od samego początku, a z każdą minutą zabawy z tym efektem odkrywamy nowe jego możliwości i oblicza. Nastawiony na interakcję z muzykiem oraz jego instrumentem, wyzwala ciekawość i kreatywność, a prostota i intuicyjność obsługi pozwala skupić się na dźwięku, a nie analizowaniu cyferek i parametrów. Można więc powiedzieć, że mimo cyfrowego zaplecza, Rose to efekt organiczny i analogowy zarówno pod względem obsługi, jak i brzmienia, a jego “cyfrowość” uwidacznia się głównie w nowoczesnych możliwościach kontroli.

Proponując zatem nieco inne podejście niż dotychczasowe efekty Eventide, Rose nie tyle z nimi konkuruje, co rozszerza katalog firmy o urządzenie nieco prostsze w obsłudze i charakteryzujące się konkretnym, oryginalnym stylem. Cena efektu być może do najniższych nie należy (ok. 1750 PLN), ale nie odbiega od kwot, jakie trzeba zapłacić za inne efekty Eventide, a wręcz plasuje się w dolnym ich zakresie. Biorąc pod uwagę nie tylko jakość brzmienia, ale i wykonania, wydaje się ona w pełni uzasadniona.

Pozostaje odpowiedź na pytanie: czy świat potrzebuje kolejnego delaya? A czy dziewczyny potrzebują dostawać kwiaty? Być może niekoniecznie, ale podarować swojej ukochanej (gitarze) szlachetną różę na pewno nie zaszkodzi, a wręcz pomoże! 😉

Więcej szczegółów
Producent: https://www.eventideaudio.com
Dystrybutor: https://www.sound-service.eu

PRZEGLĄD RECENZJI
Wykonanie/Wygląd
Brzmienie
Funkcjonalność
Możliowości
Cena/Jakość

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here