Można go przypiąć do ubrania, instrumentu, pojazdu albo schować tam, gdzie klasyczny mikrofon zwyczajnie się nie zmieści. Waży zaledwie kilkanaście gramów, nagrywa bez karty pamięci, nie boi się wody i oferuje zapis 32-bit float. ZOOM InstaMic Pro Plus C wygląda jak gadżet, ale jego możliwości zdecydowanie wykraczają poza zabawkowe zastosowania.
Sprawdziliśmy, jak brzmi, jak radzi sobie z dużą dynamiką i czy tak mały rejestrator rzeczywiście może być narzędziem do profesjonalnej pracy.
Zapraszamy do naszego materiału wideo oraz pełnej recenzji:
ZOOM od lat konsekwentnie rozwija kategorię niewielkich rejestratorów do zastosowań filmowych, reporterskich i terenowych. Pięć lat temu testowaliśmy model F2, który już wtedy oferował zapis 32-bit float i pozwalał praktycznie zapomnieć o klasycznym ustawianiu poziomu wejściowego. Miał jednak zasadnicze ograniczenie, do pracy potrzebował zewnętrznego mikrofonu.
[TEST] Zoom F2 & F2-BT: Najmniejszy, profesjonalny rejestrator dźwięku!
InstaMic Pro Plus C idzie w zupełnie innym kierunku. Tutaj mikrofon i rejestrator tworzą jedną, zamkniętą całość, którą można umieścić niemal wszędzie.
Co ciekawe, nie jest to konstrukcja zaprojektowana od podstaw przez ZOOM-a. Producent przejął firmę InstaMic, która wcześniej rozwijała własne miniaturowe i wodoodporne rejestratory. Efektem tego połączenia jest urządzenie wykorzystujące doświadczenie InstaMic w zakresie ekstremalnej miniaturyzacji oraz technologie dobrze znane z rejestratorów ZOOM.
Mikrofon, rejestrator i pamięć w jednym
InstaMic Pro Plus C nie potrzebuje żadnej dodatkowej kapsuły ani mikrofonu krawatowego. W obudowie znalazły się przetworniki MEMS, a cały materiał zapisywany jest bezpośrednio w pamięci urządzenia.
Nie znajdziemy tutaj slotu na kartę microSD. Z punktu widzenia klasycznego rejestratora może wydawać się to ograniczeniem, ale ma swoje uzasadnienie. Zamknięta konstrukcja jest jednym z elementów pozwalających zachować wodoodporność urządzenia, a dane można później przesłać przez USB-C.
Testowana przez nas wersja jest stereofoniczna. Może pracować w stereo z informacją lewa/prawa albo w konfiguracji mid-side. W ofercie dostępna jest także odmiana mono, pozbawiona bocznych przetworników.
Sama konstrukcja jest skrajnie oszczędna. Na obudowie znajdziemy właściwie tylko jeden przycisk oraz trzy diody LED. Pokazują one stan baterii, status nagrywania i orientacyjny poziom sygnału. Po rozpoczęciu rejestracji świecą na czerwono i działają jak prosty miernik.
Jeżeli rejestrator ma pozostać niewidoczny, diody można całkowicie wyłączyć z poziomu aplikacji.
Na dole znalazło się USB-C odpowiadające zarówno za ładowanie, jak i transfer plików.
I w zasadzie tyle.
W tym przypadku minimalizm nie jest jednak brakiem funkcjonalności. Większość bardziej zaawansowanych ustawień przeniesiono po prostu do aplikacji.
Kilkanaście gramów robi różnicę
Największą przewagą InstaMic Pro Plus C nie jest nawet 32-bit float. Jest nią rozmiar.
Klasyczny rejestrator osobisty nadal trzeba gdzieś umieścić, podłączyć przewód i doprowadzić do niego mikrofon. Tutaj cały tor nagraniowy znajduje się w niewielkiej obudowie, którą można zamocować praktycznie bezpośrednio przy źródle dźwięku.
Producent przygotował kilka sposobów montażu.
Pierwszym jest uchwyt na rzep. Jedną część wsuwamy w obudowę InstaMica, a drugą można przykleić do wybranej powierzchni. Druga opcja wykorzystuje bezpośrednio element samoprzylepny.
Najbardziej uniwersalny okazał się jednak uchwyt magnetyczny. Magnes trzyma zaskakująco mocno i pozwala błyskawicznie umieścić urządzenie na elementach scenografii, konstrukcji czy ubrania.
Możliwości zastosowania są przez to znacznie szersze niż w przypadku klasycznego mikroportu. InstaMica można zamocować:
- na ubraniu rozmówcy,
- na instrumencie,
- wewnątrz pojazdu,
- na elemencie scenografii,
- przy kamerze sportowej,
- w trudno dostępnym miejscu na planie zdjęciowym,
- podczas aktywności outdoorowych.
I właśnie w takich sytuacjach jego niewielkie rozmiary przestają być ciekawostką, a stają się realną przewagą użytkową.
W zestawie otrzymujemy także przewód USB-C. Osobno można dokupić m.in. kolorowe pokrowce, osłonę przeciwwietrzną czy adapter przeznaczony do współpracy z kamerami sportowymi.
Bez telefonu wykorzystamy tylko podstawy
Minimalizm urządzenia ma jednak swoją cenę.
Z poziomu samego InstaMica możemy:
- włączyć i wyłączyć urządzenie,
- rozpocząć nagrywanie,
- zatrzymać nagrywanie.
Jeśli chcemy zmieniać tryby pracy i bardziej szczegółowe ustawienia, potrzebujemy aplikacji InstaMic Remote dostępnej dla Androida i iOS.
Po jej uruchomieniu otrzymujemy trzy podstawowe sposoby wykorzystania urządzenia.
Pierwszy to klasyczna zdalna kontrola rejestratora. Drugi zamienia InstaMica w mikrofon bezprzewodowy działający wewnątrz aplikacji InstaMic Remote. Trzecia możliwość to użycie go jako mikrofonu Bluetooth dla aplikacji zewnętrznych, takich jak Facebook Live, Instagram Live, Blackmagic Camera czy Filmic Pro.
Najwięcej możliwości daje oczywiście Remote Control.
Aplikacja InstaMic Remote – centrum sterowania
Po połączeniu urządzenia aplikacja pokazuje podstawowe informacje:
- siłę połączenia Bluetooth,
- poziom baterii,
- poziom docierającego sygnału,
- aktualny tryb nagrywania,
- ustawienia timecode’u.
Jednocześnie można kontrolować nawet do dziesięciu InstaMiców, co robi dużą różnicę w bardziej rozbudowanych realizacjach.
Po wejściu w ustawienia pojedynczego urządzenia otrzymujemy dostęp m.in. do:
- wyboru trybu nagrywania,
- 24-bit lub 32-bit float,
- mono lub stereo,
- Auto Gain,
- częstotliwości próbkowania,
- źródła timecode’u,
- ustawienia liczby klatek na sekundę,
- trzypasmowego korektora,
- monitoringu,
- wyłączenia diod LED,
- informacji o wolnym miejscu,
- poziomu baterii,
- formatowania pamięci.
W trybie 32-bit float urządzenie pracuje z częstotliwością 48 kHz. Większy wybór częstotliwości dostępny jest przy zapisie 24-bitowym.
Aplikacja jest prosta i czytelna. Nie próbuje udawać rozbudowanego systemu DAW ani miksera, tylko daje szybki dostęp do funkcji faktycznie potrzebnych podczas nagrywania.
Timecode w czymś tak małym
Warto zatrzymać się przy timecodzie.
InstaMic może pracować z wewnętrznym zegarem albo korzystać z zewnętrznego źródła timecode’u. W aplikacji możemy również ustawić liczbę klatek na sekundę.
W przypadku prostego materiału na social media nie będzie to funkcja kluczowa. Na planie filmowym, przy pracy z kilkoma kamerami i kilkoma rejestratorami zaczyna jednak mieć bardzo praktyczne znaczenie.
To jeden z elementów pokazujących, że nie jest to po prostu „mikrofon Bluetooth do telefonu”.
Jak brzmi InstaMic Pro Plus C?
W czasie testu nagraliśmy kilka różnych próbek.
Pierwsza została zarejestrowana w trybie 24-bit stereo.
W takim ustawieniu bardzo wyraźnie słychać przestrzeń i rozmieszczenie źródeł po lewej oraz prawej stronie. Jednocześnie szybko można zauważyć podstawową cechę zastosowanych mikrofonów: są to kapsuły wszechkierunkowe.
To ważne.
InstaMic nie działa jak kierunkowy mikrofon reporterski czy shotgun. Im dalej odsuniemy go od źródła, tym większy udział w nagraniu zaczyna mieć otoczenie i akustyka pomieszczenia.
Dlatego najlepsze rezultaty uzyskamy, montując urządzenie możliwie blisko tego, co chcemy nagrać.
Przy głosie będzie to ubranie rozmówcy. Przy instrumencie jego bezpośrednie otoczenie. Przy efektach terenowych miejsce, w którym dany dźwięk faktycznie powstaje.
Wtedy niewielkie przetworniki MEMS brzmią zaskakująco dobrze.
Nie otrzymujemy charakteru dużego mikrofonu studyjnego i oczywiście nie taki jest cel tego urządzenia. Brzmienie jest natomiast czytelne, naturalne i w pełni użyteczne do materiału wideo, reportażu, dialogów czy efektów.
32-bit float: po co właściwie jest?
Drugą próbę wykonaliśmy w trybie 32-bit float mono.
Zaczęliśmy od bardzo cichego głosu, stopniowo zwiększając poziom aż do bardzo głośnego sygnału.
To właśnie tutaj najlepiej widać sens 32-bit float.
W klasycznym 24-bitowym torze trzeba dobrać gain tak, aby z jednej strony nie nagrywać zbyt cicho, a z drugiej pozostawić odpowiedni zapas przed przesterowaniem.
32-bit float pozwala pracować z ogromnie większą rozpiętością poziomów zapisanych w pliku. Dzięki temu bardzo cichy i bardzo głośny fragment można później odpowiednio ustawić w postprodukcji bez konieczności ciągłego pilnowania wzmocnienia podczas nagrania.
I to właśnie jest główna przewaga tego trybu.
Nie chodzi o to, że „32 bity brzmią lepiej”. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo rejestracji materiału o nieprzewidywalnej dynamice.
Podczas odsłuchu bardzo głośnego fragmentu można było początkowo odnieść wrażenie przesterowania. Po odpowiednim zmniejszeniu poziomu materiał okazywał się jednak użyteczny.
To ważne zwłaszcza w sytuacjach, w których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak głośne będzie źródło.
Sport, efekty na planie, wnętrze pojazdu czy dynamiczne wydarzenia to dokładnie takie zastosowania.
24 bity i Auto Gain – prostsza alternatywa
Dla porównania nagraliśmy również próbkę 24-bit mono z Auto Gain.
Tutaj filozofia pracy jest inna.
Automatyka cały czas reaguje na poziom sygnału i odpowiednio reguluje wzmocnienie. Gdy robi się głośniej, gain jest zmniejszany. Gdy sygnał jest cichszy, układ może go podnieść.
W przypadku rozmów, prostych materiałów reporterskich czy nagrań, które mają po prostu od razu nadawać się do wykorzystania, jest to bardzo wygodne.
Tyle że Auto Gain wpływa na sposób oddania dynamiki.
Jeżeli zależy nam na zachowaniu naturalnego kontrastu pomiędzy bardzo cichymi i bardzo głośnymi fragmentami, 32-bit float daje większą swobodę.
Jeśli natomiast nagrywamy rozmowę i chcemy przede wszystkim otrzymać równy, bezpieczny poziom – 24 bity z Auto Gain mogą być rozwiązaniem całkowicie wystarczającym.
Dobrze więc, że InstaMic nie zmusza użytkownika do wyboru jednej filozofii pracy.
A co z nagrywaniem na zewnątrz?
Kolejne próbki wykonaliśmy poza studiem.
I tutaj pojawia się rzecz, którą trzeba powiedzieć jasno: osłona przeciwwietrzna nie jest dodatkiem wyłącznie na ekstremalne warunki.
Małe mikrofony wszechkierunkowe są podatne na podmuchy, a w naszym teście wiatr był wyraźnie słyszalny.
Jeżeli InstaMic ma pracować:
- podczas biegania,
- jazdy na rowerze,
- sportów outdoorowych,
- na samochodzie,
- w terenie,
- przy ruchomej kamerze,
warto potraktować osłonę przeciwwietrzną jako praktycznie obowiązkowy element zestawu.
Sama jakość nagrania na zewnątrz pozostaje jednak dobra, a tryb 32-bit float szczególnie dobrze pasuje do sytuacji, w których poziom dźwięku może zmieniać się w sposób trudny do przewidzenia.
Wodoodporność ma tutaj praktyczne znaczenie
W tego typu urządzeniu wodoodporność nie jest pozycją, którą warto tylko wpisać do tabeli ze specyfikacją.
InstaMic z założenia ma być montowany tam, gdzie tradycyjny rejestrator bywa niewygodny albo narażony na uszkodzenie.
Deszcz, wilgoć, pot czy trudniejsze warunki na planie nie muszą więc automatycznie oznaczać konieczności zdejmowania sprzętu. Deklarowana przez producenta ochrona to IP67.
To właśnie połączenie:
- małych rozmiarów,
- wbudowanego mikrofonu,
- pamięci wewnętrznej,
- 32-bit float
- oraz wodoodpornej konstrukcji
tworzy tutaj sensowną całość.
Każdą z tych funkcji można znaleźć gdzie indziej. Znacznie trudniej znaleźć je razem w urządzeniu tej wielkości.
Nie tylko mikroport
Najłatwiej spojrzeć na InstaMica jako na bardzo mały mikrofon osobisty. To jednak trochę ogranicza jego możliwości.
Oczywistym zastosowaniem będzie dialog.
Przypinamy rejestrator do ubrania i możemy nagrywać bez zewnętrznego transmitera, odbiornika i przewodu prowadzącego do mikrofonu krawatowego.
Ale znacznie ciekawsze są sytuacje, w których klasyczny mikrofon po prostu się nie sprawdza.
InstaMica można zamontować na instrumencie i wykorzystać go jako dodatkową ścieżkę. Można umieścić go w samochodzie, przy elementach scenografii czy w miejscu, do którego nie da się doprowadzić większego rejestratora.
Może też zbierać efekty dźwiękowe synchronizowane później z obrazem.
I właśnie wtedy najbardziej widać sens tej konstrukcji.
Czy Bluetooth zastąpi system bezprzewodowy?
Nie.
Możliwość pracy jako mikrofon Bluetooth jest przydatnym dodatkiem, szczególnie przy transmisjach i produkcji mobilnej, ale nie traktowalibyśmy InstaMica jako bezpośredniego zamiennika profesjonalnego cyfrowego systemu bezprzewodowego.
Jego największą zaletą pozostaje lokalna rejestracja materiału bezpośrednio w urządzeniu.
Bluetooth sprawdza się przede wszystkim jako:
- sposób sterowania,
- narzędzie do monitorowania,
- rozwiązanie do streamingu,
- możliwość przekazania sygnału do kompatybilnej aplikacji.
Do nagrań, których nie możemy powtórzyć, najbezpieczniejszym rozwiązaniem nadal będzie zapis wewnętrzny.
Czy 32-bit float rozwiązuje wszystkie problemy?
Nie.
I warto to mocno podkreślić.
32-bit float nie naprawi:
- źle ustawionego mikrofonu,
- silnego wiatru,
- kiepskiej akustyki pomieszczenia,
- zbyt dużej odległości od źródła,
- mechanicznych stuków przenoszonych na obudowę,
- fizycznego przesterowania samego przetwornika.
Technologia daje ogromną swobodę w zakresie poziomu zapisywanego sygnału, ale nie zwalnia z myślenia o miejscu montażu mikrofonu.
I właśnie tutaj niewielki InstaMic ma przewagę: łatwo umieścić go bardzo blisko źródła.
Co nam się podoba?
Przede wszystkim sam pomysł.
ZOOM InstaMic Pro Plus C nie jest kolejnym klasycznym rejestratorem zmniejszonym o kilka centymetrów. To urządzenie, którego sposób użycia wynika bezpośrednio z jego konstrukcji.
Największe zalety to:
- bardzo małe rozmiary i masa,
- wbudowane mikrofony MEMS,
- nagrywanie 32-bit float,
- możliwość pracy w stereo i mid-side w wersji stereofonicznej,
- pamięć wewnętrzna,
- wodoodporna konstrukcja,
- kilka praktycznych sposobów montażu,
- timecode,
- możliwość obsługi nawet dziesięciu urządzeń,
- funkcja mikrofonu Bluetooth,
- prosta aplikacja,
- dobra jakość nagrań przy właściwym umieszczeniu.
Szczególnie podoba nam się magnetyczny system mocowania. To drobiazg, ale w praktyce właśnie takie rozwiązania decydują, czy sprzęt rzeczywiście chce się wykorzystywać na planie.
Co można było zrobić lepiej?
Minimalizm InstaMica ma również drugą stronę.
Bez aplikacji dostęp do ustawień jest bardzo ograniczony. Jeżeli telefon się rozładuje albo nie chcemy z niego korzystać, urządzenie nadal może nagrywać, ale zmiana bardziej zaawansowanych parametrów nie będzie już tak wygodna.
Brak slotu na kartę pamięci także może być dla części użytkowników ograniczeniem. Jest to świadomy kompromis wynikający z konstrukcji, jednak przy dłuższych realizacjach oznacza konieczność kontrolowania dostępnej pamięci i okresowego kopiowania materiału.
Do pracy na zewnątrz trzeba również pamiętać o osłonie przeciwwietrznej.
I wreszcie, mikrofony są wszechkierunkowe. Jeżeli ktoś oczekuje, że położy InstaMica dwa metry od rozmówcy i otrzyma efekt przypominający mikrofon kierunkowy, będzie rozczarowany. To urządzenie najlepiej działa blisko źródła.
ZOOM InstaMic Pro Plus C – gadżet czy profesjonalne narzędzie?
Po teście odpowiedź jest dość jednoznaczna.
To nie jest gadżet.
Nie dlatego, że ma 32-bit float albo timecode. Te parametry dobrze wyglądają w specyfikacji, ale same nie przesądzają o wartości sprzętu.
Najważniejsze jest to, że InstaMic pozwala nagrywać w miejscach i sytuacjach, w których klasyczny zestaw rejestrator + mikrofon staje się niewygodny albo wręcz niemożliwy do zastosowania.
Możemy umieścić go na ubraniu, instrumencie, pojeździe czy elemencie scenografii, rozpocząć lokalne nagrywanie i zachować przy tym bardzo dużą swobodę dynamiczną dzięki 32-bit float.
Do prostych rozmów możemy natomiast przełączyć się na 24 bity z Auto Gainem i praktycznie przestać zajmować się poziomem.
Nie jest to urządzenie dla każdego. Jeżeli nagrywamy wyłącznie wywiady w kontrolowanych warunkach, klasyczny zestaw bezprzewodowy z mikrofonem krawatowym może być wygodniejszy. Jeśli potrzebujemy kierunkowego zbierania dźwięku z większej odległości, również powinniśmy sięgnąć po inne narzędzie.
Ale w filmie, reportażu, produkcji mobilnej, sporcie, nagraniach terenowych czy rejestracji efektów InstaMic Pro Plus C otwiera możliwości, których duży rejestrator po prostu nie daje.
I właśnie dlatego jego największą zaletą nie jest jedna konkretna technologia. Jest nią fakt, że profesjonalny rejestrator można teraz umieścić praktycznie tam, gdzie chcemy.
Podsumowanie
ZOOM InstaMic Pro Plus C łączy rozwiązania znane z profesjonalnych rejestratorów z konstrukcją niewiele większą od niewielkiego transmitera bezprzewodowego. Wbudowane mikrofony MEMS, zapis 32-bit float, tryby stereo i mid-side, timecode, pamięć wewnętrzna, Bluetooth oraz wodoodporna obudowa tworzą urządzenie przeznaczone przede wszystkim do pracy tam, gdzie liczy się swoboda montażu.
Najważniejszą rzeczą pozostaje jednak brzmienie. Przy umieszczeniu blisko źródła zastosowane mikrofony zapewniają jakość, która spokojnie pozwala wykorzystać nagrania w profesjonalnej produkcji audio-wideo.
32-bit float dobrze sprawdza się przy materiałach o dużej i trudnej do przewidzenia dynamice, natomiast 24-bit z Auto Gainem daje prostszy sposób pracy przy rozmowach czy szybkich realizacjach reporterskich.
Nie jest to sprzęt pozbawiony kompromisów. Obsługa bardziej zaawansowanych funkcji wymaga telefonu, brak karty pamięci ogranicza elastyczność magazynowania materiału, a przy pracy na zewnątrz warto od razu pomyśleć o osłonie przeciwwietrznej.
Mimo to trudno traktować InstaMica jako technologiczną ciekawostkę.
To bardzo konkretne narzędzie do bardzo konkretnych zastosowań – i właśnie w nich jego niewielkie rozmiary stają się największą przewagą.
Więcej szczegółów
Producent: https://zoomcorp.com
Dystrybutor: https://www.sound-service.eu

































