Są mikrofony kupowane do jednego konkretnego zadania i takie, które po kilku latach nadal regularnie wyciąga się z szafki. Sontronics STC-1S zdecydowanie należą do tej drugiej grupy, przynajmniej w arsenale Sama Loose Audio Engineer.
W jednym ze swoich materiałów wspomina radę, którą dostał jeszcze podczas studiów: jeśli budżet pozwala tylko na jedną parę małomembranowych mikrofonów pojemnościowych, warto zainteresować się właśnie STC-1S.
Posłuchał. Kupił parę i przez kolejne lata nagrywał nią bardzo różne źródła. Dziś podsumowuje je krótko: „po prostu nie potrafię sprawić, żeby zabrzmiały źle”.
Jedna para do wielu zadań
STC-1S to fabrycznie dobrana para stereo z kapsułami kardioidalnymi. Sam Loose wykorzystuje je m.in. jako overheady perkusyjne, do gitar akustycznych, fortepianu czy werbla granego szczotkami.
Ich charakter ma być przede wszystkim naturalny i neutralny. Nie chodzi o mocno podkreśloną górę czy efektowne podkolorowanie źródła, ale o materiał, który później łatwo dopasować do miksu.
Fabryczne dobranie pary pozwala korzystać z klasycznych technik stereo, takich jak XY, ORTF czy spaced pair. Dostępne są również opcjonalne kapsuły omni i hypercardioid, więc zastosowania STC-1 można jeszcze rozszerzyć.
Przydatne dodatki na obudowie
Każdy mikrofon oferuje pad 0/-10/-20 dB oraz filtr górnoprzepustowy z ustawieniami Linear, 75 Hz i 150 Hz.
Producent podaje pasmo 25 Hz–20 kHz i maksymalny SPL na poziomie 137 dB, więc STC-1 nie muszą ograniczać się wyłącznie do delikatnych instrumentów akustycznych.
Najciekawsza w całej rekomendacji Sama Loose jest jednak nie sama specyfikacja, lecz fakt, że mikrofony kupione na początku jego drogi nadal regularnie trafiają przed instrumenty.
Jeżeli więc szukacie jednej małomembranowej pary, która ma poradzić sobie z bardzo różnymi zadaniami, warto zobaczyć jego pełne zestawienie i posłuchać, dlaczego STC-1S nadal zajmują w nim mocną pozycję.
Więcej szczegółów
Producent: http://www.sontronics.com
Dystrybutor: https://audiotechpro.pl


















