[TEST] Słuchawki Prodipe Pro 880 – niedrogie wyposażenie studia

1

Francuska firma stworzyła produkt, który swoimi cechami ma dumnie wkraczać do segmentu PRO. Dzięki swej niskiej cenie, francuscy biznesmeni, zapewne próbują wydobyć swój produkt na wyżyny marketingowe, co może im się udać, dzięki otwartości na inne segmenty odbiorców. Firma Prodipe zasłynęła z produkcji mikrofonów i monitorów studyjnych. Teraz postanowili postawić kolejny krok i stworzyli kolejny już w swej ofercie, model słuchawek o symbolu PRO 880.

Zaprojektowany dla wymagających użytkowników, pracujących na co dzień z dźwiękiem, może okazać się sprzętem, który podniesie walory odsłuchowe nie tylko u profesjonalistów, ale i zwykłych „zjadaczy chleba”, dzięki swej bardzo atrakcyjnej cenie.

Budowa i wygląd

Prodipe 880 to słuchawki w pełni zamknięte, świetnie izolujące użytkownika od świata zewnętrznego. Przy długości kabla sięgającej 3 metrów, wyśmienicie nadają się do pracy podczas monitoringu. Powód banalny, wydawać by się mogło, choć niektórzy producenci nadal nie osiągnęli tego stopnia wtajemniczenia i produkują sprzęt słuchawkowy z dodatkowym bonusem w postaci irytowania nas plączącym się wokół nóg kablem.

Należy również wspomnieć, że w przypadku Prodipe 880, kabel jest skręcony, wychodząc z lewej słuchawki. Sytuacja była by zgoła odmienna, gdyby patent ze skręceniem przewodu poprowadzić z prawego ucha. Nie wierzycie? Sprawdźcie i załóżcie kiedyś słuchawki odwrotnie…

Pewną cechą, która tyczy się również innych wiodących producentów sprzętu studyjnego, jest łączność słuchawek poprzez port MiniJack (3,5 mm). Nawet jeśli dostajemy możliwość dokręcenia końcówki 6,3 mm, to jednak stanowi to pewną granicę pomiędzy tzw. sprzętem studyjnym, a domowym. Dla wielu, moje narzekania będą zwykłym czepianiem się, jednak pamiętajmy, że w studio zazwyczaj pracujemy z kablami grubymi o grubych końcówkach – oględnie rzecz ujmując. Przejdźmy jednak do rzeczy przyjemniejszych…

Muszle pokryte są materiałem skóropodobnym, co sprawia że doznania podczas nakładania słuchawek na głowę, można określić przymiotnikami – miło, ciepło, miękko. Muszle od zewnątrz, pokryte są plastikiem wysokiej jakości, czego dowodem może być brak jakichkolwiek niepożądanych dźwięków, skrzypień i innych tego typu irytujących przypadłości rodem z półki marketowej dla pro – graczy, którzy szelest w słuchawce kojarzą z plus 10 do celności 🙂

Ergonomię Prodipe 880 zawdzięczamy jedynemu metalowemu elementowi jakim jest pałąk. Pokryty miękkim materiałem, świetnie dopasowuje się do czubka naszej głowy, nie powodując dyskomfortu. Jak już pisałem wcześniej, słuchawki są wykonane naprawdę starannie. I choć przy pierwszym zetknięciu mogą sprawiać wrażenie delikatnych, to po chwili dociera do nas, że każdy element ich wykonania był skrupulatnie przemyślany. Przemyślany tak, by użytkownik nie odczuwał ich obecności na swej muzycznej głowie, a jedynie odbierał dźwięki wypływające z tych miłych, miękkich i ciepłych muszli.

Kończąc część poświęconą budowie warto dodać, iż słuchawki nadają dość poważnego wyglądu, dzięki kolorowi czarnemu jakim są pomalowane. Jedynie czerwone i białe delikatne napisy niejako ożywiają powagę zajęcia, dla którego zostały stworzone.

pro_880_1000_x_1000__092704600_1550_14122015

Odsłuch

Tu w zasadzie mógłbym zacząć pisać książkę, jednak daruję wam tych nudnych wywodów i postaram się w miarę rzeczowo opisać tak doznania z muzyki poprzez Prodipe 880, jak i pokrótce omówić parametry tego sprzętu.

Głównym atutem Prodipe 880, jest nie tylko jakość dźwięku w rozumieniu brzmienia „ładne -brzydkie”. Przejrzystość, wyrównane pasmo wysokich, średnich i niskich tonów, a także dokładność odwzorowania dźwięku to główne przymioty tychże słuchawek. Zwróciłem jednak baczną uwagę na jeszcze jedną, mocno irytującą mnie przypadłość innych producentów. Mianowicie część z nich, mając świadomość nieskuteczności swoich inżynierów, dokłada do odsłuchu różnego rodzaju smaczki, które nazywam kolokwialnie „cukierkami” lub ostrzej „wodotryskami”. Co nie umknęło mojej uwadze, daremnie było szukać tychże przywar w Prodipe 880.

Słuchawki francuskiej firmy, oddają rzeczywistą barwę instrumentów, które właśnie dokładamy do naszej kompozycji. Oddają nam „ten klimat”, który kilka sekund temu implementowaliśmy poprzez suwaki w naszej konsoli czy DAWie, nie dodając natomiast niczego więcej w geście „prezentu” od producenta. Pamiętajmy przecież, że muzyka jest czymś bardzo niewymiernym i nikt nie ma prawa sugerować nam, jak mają brzmieć utwory przez nas komponowane.

Podobnie rzecz się ma z kompozycjami innych wykonawców, które znamy z różnych źródeł, tak analogowych jak i cyfrowych, mając dostateczną wiedzę jak te utwory miały brzmieć w założeniu kompozytora. Przetestowałem zatem słuchawki na kilku znanych mi wyśmienicie utworach.

  • Master Of Puppets – Metallica
  • Fever – cover Eva Cassidy
  • Symfonia Alpejska – Strauss

Mając kompletny rozstrzał, mogłem wyraźnie usłyszeć różnice pomiędzy tym co niejednokrotnie słyszałem w słuchawkach innych marek, a tym co usłyszałem w Prodipe 880.

Master Of Puppets

Pierwsze co „zauważyłem”, to czyste brzmienie schodzącej w początkowych taktach gitary.
Słychać było uderzenia kostką, szarpnięcia i początek brzmienia, jaki był niwelowany w innych słuchawkach. Talerze perkusyjne brzmiały rzeczywistą barwą, wokal natomiast miał ten prawdziwy, charczący, Hetfieldowski wyraz.

Fever – cover Eva Cassidy

Wstęp – Tomtomy brzmią! Słyszalna jest ewidentnie napinana membrana. TomTom jest prawdziwy – inaczej tego nazwać nie umiem. Kontrabas, na który tak naprawdę czekałem najbardziej… Przypadłością większości budżetowych sprzętów odsłuchowych jest przytoczona przeze mnie wcześniej „cukierkowatość”. Inżynierowie często starają się wydobyć jedynie bas, zapominając o reszcie dźwięku jaki powinien być słyszalny w danym utworze. I mogło by się wydawać, że winę ponosił inżynier dźwięku, składający w studio utwór w całość. Jednak nie w tym przypadku… Fever, to kawałek który odsłuchuję przy każdej nadarzającej się okazji testowania jakichkolwiek narzędzi odsłuchowych.

Uwierzcie mi na słowo, że kontrabas może brzmieć w taki sposób, jak gdyby stał obok nas.
Dokładając do tego panoramę dźwięku, o którą ktoś podczas nagrywania utworu zadbał, możemy poczuć się bardzo realnie! I tak właśnie czułem się podczas Fever.

Symfonia Alpejska – Strauss

Tu sprawa była trudniejsza…. Mając niejednokrotnie w rękach partyturę utworu, znam go raczej dobrze. Czekałem zatem tylko na konkretne nuty i na konkretne frazy. Ogólny odsłuch symfonii jest naprawdę dobry. Szelest „wschodu Słońca” trwa jakby dłużej. To zapewne dzięki świetnie zamkniętym muszlom, przez które w minimalnym stopniu jesteśmy w stanie odebrać dźwięki z zewnątrz. Same pojawienie się natomiast promieni Słońca nie jest już tak miłe. Dźwięk był ciut zbyt ostry, zbyt natarczywy i zbyt jasny. Zrzucam to po części na karb nagrania, jednak na innych, wydawać by się mogło, gorszych słuchawkach, tego wrażenia nie miałem.

Faktem jest również to, że Prodipe 880, są słuchawkami „głośnymi”, toteż natężenie dźwięku mogło mnie chwilowo porazić. „Wejście do lasu” natomiast było już ogromną przyjemnością. Ciemne dźwięki, nienastroszone obrazy i wyraz muzyki był wprost genialny. Jedynie w „Burzy” odczułem podobne przypadłości jak w przypadku „Wschodu Słońca”. O nich jednak już za moment.

pro_880_1000_x_666__051814500_1550_14122015

Podsumowanie

Prodipe 880 to produkt rzeczywiście godny polecenia.
Francuska firma zapunktowała w mojej opinii nie tylko jakością wykonania sprzętu i jakością samego dźwięku. Zasłynęła dostępnością i ofertą cenową Prodipe 880. W średniej cenie 290 zł, dostajemy produkt naprawdę wysokiej klasy.

Przy parametrach z zakresu od 10 Hz do 35 kHz, przy impedancji 32 i czułości 96/3dB, słuchawki Prodipe 880 wypadają naprawdę korzystnie. Stosunkowo niewielkie zniekształcenie w stosunku do natężenia dźwięku (głośności), pozwalają na pracę słuchawek równie dobrze do nagrań live z odsłuchem. Jedynym elementem, który bym poprawił, to brak wyważenia pomiędzy dużym natężeniem dźwięku, a wysokimi tonami. Jednak zdaję sobie sprawę, że ta przypadłość należy do absolutnej większości producentów z tzw. segmentu PRO. Najprawdopodobniej wynika to z możliwości inżynieryjnych i zachowania proporcji pomiędzy falami dźwiękowymi wpadającymi z tak niewielkiej odległości w nasze wrażliwe uszy. Czy zatem warto? Moim skromnym zdaniem – ABSOLUTNIE TAK!

Dane techniczne:

  • Impedancja: 32Ω
  • Czułość: 96±3dB
  • Pasmo przenoszenia: 10H-35kHz
  • Max. moc:1500mW
  • Kabel: 3M – Ø3.5mm+Ø6.3mm stereo

plusy:⇑

  • Cena: sugerowana przez dystrybutora 290 zł
  • Wyrównane tony
  • Przejrzystość dźwięku
  • Wyraźne wysokie tony
  • Szerokie pasmo przenoszenia
  • Kabel ze skrętką
  • Duży komfort pracy

minusy:⇓

  • Profesjonaliści mogą mieć niedosyt
  • Przy dużych głośnościach i długich sesjach mogą męczyć uszy
  • Brak instrukcji i informacji o produkcie
  • Skromne opakowanie

Oficjalna strona producenta:
http://www.prodipe.com

Adres internetowy dystrybutora:
http://fxmusic.com.pl

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here