VST – standard wtyczek, który chyba nikomu, kto kiedykolwiek zetknął się z tworzeniem muzyki na komputerze, nie trzeba przedstawiać. Wirtualne instrumenty, efekty to już dzisiaj standard przy tworzeniu muzyki.

Darmówki… Kto tego nie lubi? Często zanim się zorientujemy mamy cały dysk zapchany nieużywanym freewarem, lub używanym raz, dwa, sporadycznie. Czy warto robić sobie śmietnik na twardzielu z powodu naszego niepohamowanego pragnienia więcej? I tak i nie. Osoby, które przerobiły góry tego chaosu wcześniej czy później zdecydują się na coś, reszta musi polegać na ich doświadczeniu, albo przetestować setki megabajtów softu. Jeżeli nie dysponujemy zasobnym budżetem, a mamy łaknienie tworzenia muzyki, jesteśmy na nie skazani.

Jakość w przypadku darmowych VST jest zazwyczaj niewystarczająca. Każdy kto korzysta ma niedosyt i sięga później po coś “twardszego” w sensie komercyjnego, albo kombinuje i stara się wycisnąć co się da z podarunków losu. Umiejętności to w tym przypadku podstawa. Można mieć najszybsze Porsche i skasować je na pierwszych światłach wjeżdżając komuś w tylny zderzak, albo przejechać setki kilometrów starym trabantem poznając go do tego stopnia, że za pomocą taśmy do papieru i kilku gwoździ zamieniać go od czasu do czasu w helikopter. Możliwe, że trochę przesadzam, ale często jest tak, że Ci co muszą się więcej nagimnastykować potrafią dużo, dużo więcej i w momencie kiedy uda im się dostać poważny sprzęt robią z nim cuda, o których co niektórzy mogą tylko pomarzyć.

sposoby_krzesania_ognia

Jak? możliwości jest ogrom. Możemy łączyć syntezatory z łańcuchami efektów. Samplować i edytować, zmieniać, dodawać efekty do wyrenderowanych wave’ów, przepuszczać przez urządzenia zewnętrzne, nagrywać z mikrofonów, stosować zaawansowane layeringi. Można przy tym naprawdę nieźle odlecieć. Problem pojawia się dopiero wtedy,  kiedy zdajemy sobie sprawę z tego jaką jakość na wejściową oferują nam naprawdę dobre komercyjne VST. Gdybym miał porównać tą zależność do fotografii. Łatwiej zrobić jest nam low res z hi res niż odwrotnie, a co za tym idzie wszytko co jest w HD daje nam dużo więcej możliwości późniejszej obróbki. Dodatkowo praktycznie wszystkie komercyjne wirtualne instrumenty są wyposażone w profesjonalne narzędzia pozwalające nam na precyzyjne, rozmaite modyfikacje. Podobnie sprawa ma się z efektami. Bywa, że w momencie kiedy nabywamy jakieś porządne VST nagle czujemy się jakbyśmy przeprowadzili się ze slamsów do pięknej świetlistej willi z widokiem na morze. Wrażenie jest naprawdę godne doświadczenia dlatego czasem warto iść do pracy lub zaoszczędzić “parę złotych” na papierosach aby móc popracować sobie na czymś poważniejszym.

Kolejną kwestią jest wygląd. Wzrok jest naszym jednym z podstawowych zmysłów. Darmówki często oprócz tego, że są mało atrakcyjne wizualnie, są też nieciekawie nieczytelnie zaprojektowane. Przejrzystość i praktyczność to podstawa pracy. Lubimy czuć się elegancko i mieć wszytko pod ręką kiedy przychodzi nam coś stworzyć.

Warto jest się na coś zdecydować. Nie chodzi mi o to żeby od razu coś kupić, ale jeśli korzysta się z darmowego programu to warto poświęcić mu trochę więcej niż parę kliknięć. Niektóre freewary połączone z naszą wiedzą i doświadczeniem mogą być naprawdę potężnym narzędziem. Jak już wcześniej wspomniałem możliwości przede wszystkim zależą od naszych umiejętności. Oczywiście żadną ujmą dla hardkorowca jest pracować na poważnym sprzęcie. Każdy w końcu trafia na ten moment w którym zabawki przestają wystarczać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here