Był czas, gdy niemal każdy poważny syntezator musiał być srebrny. Korg, Yamaha i Roland chętnie ubierały swoje flagowe instrumenty w metaliczne obudowy, a sprzęt muzyczny wyglądał wtedy trochę jak wyposażenie przyszłości zaprojektowanej pod koniec lat 90. Arturia najwyraźniej uznała, że ten klimat zasługuje na powrót.
Tak powstał AstroLab 61 Silver – nowa wersja kolorystyczna scenicznego instrumentu, który próbuje pogodzić dwa światy: ogromne możliwości oprogramowania Arturii i prostotę sprzętu, który można postawić na scenie bez całej pajęczyny kabli, interfejsów i laptopa obok.
Nie ma tu rewolucji technicznej. Jest natomiast nowy sceniczny garnitur dla jednego z najciekawszych pomysłów Arturii ostatnich lat.
Najpierw studio, później scena
Siłą AstroLaba od początku nie była wyłącznie liczba dostępnych presetów. Najważniejszy jest sposób, w jaki instrument wpisuje się w codzienną pracę klawiszowca.
Brzmienia można przygotować w Analog Lab Pro, poukładać w setlisty, dopasować warstwy i podziały klawiatury, a następnie przenieść całość do instrumentu. Na koncert zabieramy już sam AstroLab bez konieczności uruchamiania komputera, sesji DAW i interfejsu audio.
Dla muzyka scenicznego oznacza to mniej elementów, które mogą odmówić współpracy pięć minut przed rozpoczęciem koncertu. Dla realizatora prostszy i bardziej przewidywalny setup. A dla osoby korzystającej wcześniej z V Collection możliwość zabrania znajomych brzmień poza studio.
Cała biblioteka pod ręką
AstroLab nie jest klasycznym syntezatorem opartym na jednym rodzaju syntezy. To raczej sprzętowa brama do rozbudowanego katalogu instrumentów Arturii.
W jednym urządzeniu można więc przechodzić od fortepianów i pian elektrycznych, przez organy, po emulacje klasycznych syntezatorów analogowych, instrumenty cyfrowe i bardziej współczesne konstrukcje hybrydowe.
Ma to szczególne znaczenie podczas koncertów, na których jeden klawiszowiec musi w ciągu kilkunastu utworów przejść od delikatnego pianina, przez smyczki i pady, aż po agresywny lead czy klasyczne brzmienie organowe. Zamiast budować kilkupiętrowy zestaw klawiatur, może zamknąć znaczną część repertuaru w jednym instrumencie.
Mniej patrzenia w ekran
AstroLab 61 Silver zachowuje układ sterowania standardowej wersji. Do dyspozycji pozostają makra, regulatory efektów, tryby akordów i skal, arpeggiator oraz looper MIDI.
Nie chodzi o to, by z poziomu panelu projektować każde brzmienie od zera. Od tego pozostaje oprogramowanie. Na scenie najważniejsze jest szybkie wybranie presetu, zmiana istotnych parametrów i przejście do kolejnego utworu bez przekopywania się przez wielopoziomowe menu.
To właśnie ten podział obowiązków stanowi sedno AstroLaba: szczegółowa edycja odbywa się w studiu, a podczas koncertu instrument ma przede wszystkim pozwolić grać.
Nowy kolor, ten sam instrument
Trzeba powiedzieć to wprost: posiadacze standardowego AstroLaba 61 nie znajdą tutaj nowych funkcji, które uzasadniałyby wymianę instrumentu.
Silver Edition jest propozycją dla osób, które dopiero rozważają zakup i wolą srebrną obudowę od dotychczasowej, jasnej wersji. Technicznie pozostaje to znany AstroLab 61 z tą samą koncepcją pracy, biblioteką brzmień i integracją z ekosystemem Arturii.
Premierze srebrnej wersji towarzyszy również aktualizacja oprogramowania AstroLab 1.4.4, rozwijająca wydajność i obsługę platformy.
AstroLab wychodzi ze studia
Instrumenty z tej serii coraz częściej pojawiają się również na profesjonalnych scenach. W Polsce można je było zobaczyć w zestawach muzyków występujących m.in. z Lady Pank, Natalią Kukulską, Poluzjantami czy Paktofoniką, także podczas dużych produkcji telewizyjnych i festiwalowych.
W takim środowisku nie wystarczy imponująca lista presetów. Liczą się szybkie zmiany programów, powtarzalność konfiguracji i pewność, że przygotowany wcześniej zestaw brzmień będzie działał tak samo podczas próby i właściwego koncertu.
AstroLab był projektowany właśnie z myślą o takim zastosowaniu.
Srebrna przyszłość według Arturii
Czy rynek rzeczywiście domagał się srebrnego AstroLaba? Trudno powiedzieć. Wielu użytkowników zapewne chętniej zobaczyłoby całkowicie czarną wersję instrumentu.
Trzeba jednak przyznać, że nowe wykończenie dobrze pasuje do charakteru urządzenia. AstroLab łączy przecież współczesny ekosystem programowy z ideą klasycznego, samodzielnego instrumentu scenicznego. Teraz robi to w kolorze, który trzy dekady temu miał symbolizować muzyczną technologię przyszłości.
Historia zatoczyła koło. Tyle że tym razem srebrny instrument nie potrzebuje całego regału modułów, aby pomieścić dziesiątki różnych syntezatorów.
Więcej szczegółów:
Producent: https://www.arturia.com
Dystrybutor: https://audiotechpro.pl





















