Najnowszy album Kasi Kadłubowskiej to projekt zanurzony w tradycji, ale patrzący zdecydowanie w przyszłość. „ROOTS” zestawia pieśni z Polski, Ukrainy i Białorusi z nowoczesnymi brzmieniami marimby, syntezatorów i perkusji, tworząc muzykę, która nie rekonstruuje przeszłości tylko z niej wyrasta.

Premiera „ROOTS” odbyła się 25 listopada 2025 roku nakładem Go North Records. Album jest już dostępny we wszystkich serwisach streamingowych. To dobry moment, by wejść w świat „ROOTS”, bo jest to płyta, która najlepiej ujawnia się w całości jako spójna, konsekwentnie zbudowana narracja.

Kasia-Kadlubowska-ROOTS_stream

Nowy album Kasi Kadłubowskiej wyrasta z potrzeby zmierzenia się z wschodnioeuropejskim dziedzictwem pieśni tradycyjnych, ale nie w ich dosłownym, odtwórczym kształcie. To płyta, na której dawne melodie z Polski, Ukrainy i Białorusi zostają przeniesione w zupełnie inną przestrzeń: brzmieniową, emocjonalną i estetyczną. Kasia Kadłubowska, perkusistka działająca między Polską a Niemcami, traktuje tradycję jak punkt wyjścia, a nie cel. Interesuje ją nie tyle rekonstrukcja, co energia, puls i opowieść ukryta w pieśniach przekazywanych przez pokolenia.

UllaCBinder

Instrumentarium albumu – marimba, wibrafon, syntezatory, perkusja i głosy – już na wstępie sugeruje, że mamy do czynienia z reinterpretacją, a nie rekonstrukcją. W zespole oprócz Kasi Kadłubowskiej znaleźli się: wibrafonista Dominik Bukowski, bębniarz i producent Dominik Fürstberger oraz wokalistka Krystyna Gedzik. Gościnnie pojawia się także Zespół Śpiewu Tradycyjnego „Źdźbło”, wnosząc autentyczną barwę śpiewu praktykowanego w żywej tradycji.

Źdźbło-Traditional-singing-group

Odsłuch albumu ujawnia muzykę wielowarstwową, momentami brutalną i rytualną, by po chwili przejść w poruszającą subtelność. Kadłubowska operuje skrajnościami, ale zawsze z precyzją i wyczuciem. W jednym utworze tradycyjna melodia wyłania się powoli, jakby spod grubej warstwy śniegu, w innym przebija się przez pulsującą elektronikę, odnajdując swoje miejsce w nowym kontekście. To dialog między dawnym a współczesnym, w którym żadna ze stron nie dominuje.

“ROOTS” nie rekonstruuje przeszłości. Ono ją rozpoznaje, przetwarza i pozwala jej ponownie zabrzmieć w sposób współczesny, świadomy i daleki od muzealnych ram.”

UllaCBinder

Największą siłą „ROOTS” jest właśnie ten autentyczny balans: tradycja nie jest tu egzotyzowana ani uromantyczniana, a nowoczesność nie jest narzucona na siłę. Zestawienie archaicznych pieśni z marimbą, wibrafonem i syntezatorami daje muzyce szeroki oddech. To przestrzeń, w której improwizacja i kompozycja współistnieją, nie rywalizując ze sobą. Dzięki temu płyta unika pułapki etno-popowej atrakcyjności, nie szuka łatwych rozwiązań, raczej zaprasza do zanurzenia się w jej narracji.

W interpretacjach słychać melancholię i duchowość właściwą tradycyjnym pieśniom, ale także współczesną świadomość brzmieniową. To muzyka, która pracuje emocjonalnie: momentami mroczna, momentami przejrzysta, surowa, ale też delikatna. W niektórych fragmentach przypomina opowieść, która była opowiadana wiele razy, lecz za każdym razem brzmi inaczej bo zmienia się świat i zmienia się słuchacz.

Konzerthaus_quartett_by_Schulz

Album ma również wymiar międzynarodowy. Projekt zadebiutował w Konzerthaus Berlin w styczniu 2025 roku improwizowanym koncertem poświęconym tradycji wokalnej Europy Środkowo-Wschodniej, co zostało docenione przez krytyków. Holger Zimmer z Rundfunk Berlin-Brandenburg określił tę muzykę jako „wielowarstwową, spójną i skupioną”.

Komentarz trafnie oddający sposób, w jaki materiał rozwija się na płycie. Jesienią 2025 roku zespół został zaproszony na rezydencję w ramach Planet Ears Festival w Mannheim, gdzie dalej eksplorował granice między improwizacją a tradycją.

Premiera „ROOTS” odbyła się 25 listopada 2025 roku nakładem Go North Records. To album, który trudno wpisać w jedną kategorię: dla jednych będzie współczesnym folkiem, dla innych muzyką eksperymentalną, dla jeszcze innych intymną opowieścią o pamięci, duchowości i zakorzenieniu.

Najważniejsze jednak, że „ROOTS” nie próbuje mówić w imieniu tradycji. Pozwala tradycji mówić samej za siebie, w języku, który pozostaje aktualny i bliski, niezależnie od czasu.

Rafał Sambor
uptone.pl