Zanim zacznę, postanowiłem Was ostrzec, drodzy czytelnicy. W artykule nie obejdzie się bez odrobiny polityki i ostrych słów. Nadal chcecie wiedzieć czym jest zawód chórzysty?

Chórzysta – osoba będąca członkiem zespołu śpiewaczego, wykonująca utwór wokalny a capella lub z towarzyszeniem instrumentów.

Pojęcie chóru pojawiło się już w Starożytnej Grecji, gdzie grupowo recytowano teksty na cześć Dionizosa. Oczywiście w późniejszym czasie, recytację przekształcono w śpiew. Początkowo jednorodny, ewoluował w śpiew harmoniczny (wielogłosowy). Jeszcze później do śpiewu dopuszczono kobiety i w ten sposób powstał chór mieszany.
Jest to bardzo krótkie streszczenie etymologii powstania chóru jaki dzisiaj znamy.

Tak czy inaczej, chór to twór szalenie ważny. I mimo tego, iż jakaś część społeczeństwa nie ma najlepszego zdania o chórzystach, trzeba uznać za oczywistą oczywistość, że wszyscy kochają słuchać chóru. Np. tego…

Chór to również twór aktorski. I tak, wykorzystywany nader często w operach, pełni rolę wypełnienia. Czegoś w rodzaju uwiarygodnienia sceny operowej, która w zamyśle przypominać ma prawdziwe życie, prawdziwych ludzi, niejako wciągniętych z ulic naszych miast na deski teatru operowego.

Stereotypy

Gdy chórzysta zdradzi czym pała się w wolnych chwilach, bądź co gorsza, przyzna się do zawodu śpiewaka chórzysty, może natknąć się na, delikatnie mówiąc, nieprzychylne komentarze.
Mężczyzna śpiewający w chórze oceniany jest wtedy jako zniewieściały, bądź obarczony “chorobą homoseksualną” – w nomenklaturze ówczesnego polskiego społeczeństwa.
Rzeczywistość jednak jest zgoła inna. Pracując w zawodzie śpiewaka, natknąłem się rzecz jasna, tak na gejów jak i lesbijki, jednak nie zauważyłem jakiegoś większego zagęszczenia owymi preferencjami homoseksualnymi w tym właśnie zawodzie. Zatem mogę z całą stanowczością zaprzeczyć stereotypom powielanym przez część społeczeństwa.
Pominę już, że orientacja nie ma kompletnie nic do wykonywanej pracy, a społeczeństwo powinno zdawać sobie sprawę, że przebywanie w towarzystwie gejów nie grozi obmacywaniem, tudzież poklepywaniem po heteropośladkach.

Krowie spod ogona

Muzyczna hierarchia wyraźnie ustanawia priorytet wykonywanego zadania muzycznego. I tak, palmę pierwszeństwa dzierży mędrzec w postaci dyrygenta. Tuż za nim są soliści, a po nich pierwszy z zespołów, czyli orkiestra. Na samym końcu artystycznej hierarchii znajdują się artyści chóru. Mowa tu oczywiście o zespołach zawodowych wykonujących pracę artysty śpiewaka w teatrach operowych, bądź filharmoniach.

Nie wiedzieć czemu, artysta chóru zwany po prostu chórzystą, zakwalifikowany został do grona osób wartych najmniej. Stało się tak zapewne dlatego, iż bardzo wąskie towarzystwo śpiewaków nie potrafiło nigdy wyjaśnić na czym polega ten, moim zdaniem, niełatwy kawałek chleba. Zdanie o chórzystach ewoluowało przez dziesiątki, jak nie przez setki lat.
Dyrygowani przez mędrca, zawsze jedynie wykonywali zadania bez prawa głosu w geście niezgody na pomysły prowadzącego. Innymi stereotypami są te, że śpiewacy nie potrafią czytać tekstu muzycznego (nut), ale i również opieszałość w wykonywanym zawodzie.
Prawdziwość tych stereotypów nie mi oceniać, toteż pozostawię je Wam, do własnej interpretacji.

Tak czy owak, partie chóralne zostały ujęte przez kompozytorów jako arcyważne i nierzadko arcytrudne.
Chórzysta musi dostosować się do panujących warunków na scenie. Mam tu na myśli akcję sceniczną, pomysły reżysera, ale i scenografię, którą należy w umiejętny sposób ograć (termin oznacza współdziałanie z obiektami martwymi – stół, krzesło, ściana czy drzewo stojące na scenie).
Oceniany jednak jako artysta gorszego sortu, chórzysta opłacany jest niestety zazwyczaj najniżej.

Specyfika zawodu

Chórzysta to człek o znikomej woli własnej. Wykonujący zadania powierzone mu podczas prób, wykonuje je później na scenie teatralnej lub amatorskiej.
Praca chórzysty przypomina czasami tą w fabryce gwoździ. I mimo tego, iż większości wydaje się to zajęcie kreatywnym, praca ta sprowadza się do ciągłego powtarzania pewnych elementów składowych z małymi zmianami wprowadzanymi stopniowo podczas setek prób przygotowujących do wykonania dzieła muzycznego.

Specyfika pracy chórzysty, bez względu na poziom profesionalizmu zespołu, to mozolna i bardzo frustrująca praca. Będąc ciągle na tyłach hierarchii, artysta chóru próbuje wykonać swoje zadanie na tyle perfekcyjnie, by przede wszystkim dyrygent dostrzegł w nim potencjał i przydatność do zawodu.
Podobnie sprawa się ma w zespołach amatorskich lub półprofesjonalnych. Tam frustrujący tryb pracy (zajęcia) bywa jeszcze silniej odczuwalny ze względu na zerowe wynagrodzenie.
Chórzyści mogą liczyć jedynie na dobre słowo po koncercie, lub wyróżnienie w postaci otrzymanej partii solowej w utworze przygotowywanym na następne koncerty.
Sława i docenienie, trwają najczęściej bardzo krótko i zazwyczaj kończą się z pierwszą dostrzeżoną wpadką. Wtedy to, doceniony niegdyś artysta, ląduje na zapleczu lepszych od siebie wdrapując się z powrotem na drabinkę zaufania.

Walka o blichtr

Zespół, który tworzą artyści chóru, ma również swoje czarne strony. Niewielu wiadomo o konkurencyjności panującej w zespołach artystycznych, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że opowieści o podstawianych nogach na scenie lub podawaniu środków na przeczyszczenie, nie są w żadnym razie opowieściami przesadzonymi lub zmyślonymi.

Konkurencja w zespole chóru jest często jeszcze większa aniżeli w legendarnych zespołach tanecznych. Może faktycznie, podstawianie nóg zdarza się rzadziej niż w tych pierwszych, jednak innego rodzaju pstryczki w nos są na porządku dziennym.
Począwszy od krytykowania kolegów przez pouczanie ich jak należy śpiewać i zachowywać się na scenie, zespół chóru to zlepek indywidualności, które bardzo ciężko okiełznać.
Najgorszą i jednocześnie najważniejszą rolę w tym momencie musi odegrać dyrygent lub kierownik zespołu (chóry zawodowe).
To on powinien stać na czele praworządności i trzymać rygor społecznego równouprawnienia swoich artystów. Nie powinien zatem pozwalać na jakiekolwiek gesty poniżenia lub pouczania chórzystów przez chórzystów.
Niestety większość znanych mi dyrygentów lub kierowników właśnie, nie posiadło tej elementarnej wiedzy i pozwala na szerzenie się ciemnej strony chóralnego terroryzmu.
W skutek tego, duża część artystów nie wytrzymuje ciśnienia i odchodzi z zawodu z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości. Nie wspominając już o niskiej samoocenie.

Słowo klucz

Dla pewnego grona społeczeństwa, zawód artysty jest czymś zgoła innym od tego, o którym pisałem na początku tego tekstu.
Szczególnie ludzie dojrzali, ustabilizowani, traktują zawód śpiewaka jako coś wyjątkowego.
I nie da się ukryć, że w dużej mierze mają ci ludzie rację. Słysząc natomiast słowo opera, większość z nich popada w coś w rodzaju szaleństwa, gratulując wykonywanego zawodu niczym posady premiera Rzeczpospolitej Polskiej.

Blichtr wykonywanej pracy niweczy jednak wiedza, którą ci ludzie nabierają na temat zarobków i docenienia zawodu przez pracodawców. Szybko okazuje się, że praca w teatrze, filharmonii czy innej instytucji kulturalnej, obarczona jest szarym i nędznym życiem bez prawa do planu dnia, tygodnia czy miesiąca.
Praca, którą wykonują artyści najgorszego sortu, jest pracą piękną. Lecz tylko oni o tym wiedzą, biorąc na karb wszystkie chóralne przywary, niskie zarobki i dobre słowo, które tak rzadko słyszą w swoim niedocenionym przez wielu zawodzie.

Chórzysta to człowiek z krwi i kości. Ambitny, wrażliwy, a do tego biedny.
Jednak przewagą tego śpiewaka z tyłów sceny, jest szczęście wykonywanego zawodu.
Umierając, cieszy się, że spędził życie na scenie. W muzyce, z muzyką i o muzyce.

Ku pamięci Pana Janka.

3 KOMENTARZE

  1. “Jakaś część społeczeństwa” ma złe zdanie o wszystkich zawodach. Bez wyjątku, każdy jest w jakiś sposób zły. Szczególnie polska “część społeczeństwa”, która ostatnio rozrasta się jak hydra

  2. Nie zauważyłam, aby ktokolwiek miał złe zdanie o zawodzie chórzysty. Spotkałam się z traktowaniem tego jako zajęcie dość prestiżowe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here