Prosto i bez udziwnień, szybko, tanio i skutecznie… a do tego jeszcze w ładnym stylu – zbyt piękne żeby było prawdziwe? Ibanez udowadnia, że wcale nie. Jeśli szukasz przystępnej cenowo, lekkiej i wygodnej, ale przy tym solidnej gitary do nowoczesnego rockowego lub metalowego grania, to zachęcamy do zapoznania się z naszym testem modelu Ibanez RGAIX6 FM Iron Label.

Ibanez od zawsze zajmował szczególne miejsce w moim pojmowaniu świata muzyki gitarowej. Studiując uważnie katalogi tej marki pod koniec lat 90-tych, poznawałem nie tylko szczegóły konstrukcyjne różnych rodzajów gitar, ale też czerpałem mnóstwo muzycznych inspiracji – w erze przedinternetowej, katalogi sprzętu, obfitujące w zdjęcia posługujących się nimi muzyków, były niczym magazyny muzyczne, otwierające okno na nowe widoki i uszy na nowe dźwięki. W stajni Ibaneza były niemal wszystkie liczące się wtedy nazwiska: Satriani, Vai, Gilbert, Gambale, gitarzyści Korn, Meshuggah czy Slipknota, ale też jazzmani tak utytułowani jak John Scofield i George Benson. Ta japońska firma była jedną z najmocniejszych sił, pchających muzykę gitarową do przodu – i pozostaje nią do dziś, oferując gitarzystom wszystkich stylów niezawodne narzędzia do realizacji nawet najbardziej ekstremalnych wizji artystycznych.

Z biegiem czasu do panteonu gwiazd gryfu zgromadzonych pod skrzydłami marki Ibanez dołączały kolejne postaci, a w katalogu pojawiały się nowe modele i wariacje dotychczasowych bestsellerów. Linia RGA wyewoluowała z legendarnej już serii RG, od lat wybieranej przez niezliczone rzesze gitarzystów wykonujących najróżniejsze odmiany rocka i metalu. Rozpoznawalne, ostre kształty korpusu, równie ostre i wyraziste brzmienie, a przede wszystkim cienka i szybka szyjka Wizard zdobyły wielkie uznanie oraz wiernych wyznawców. Idąc z duchem czasu i wychodząc naprzeciw potrzebom współczesnych muzyków, korpus RG nieco odchudzono, top zaokrąglono, krawędzie wyprofilowano, a ruchomy mostek zastąpiono stałym – tak powstała prosta w konstrukcji, ale skuteczna w działaniu odmiana RGA.

WYGLĄD

Prezentowany model Ibanez RGAIX6 pochodzi z rodziny Iron Label, skierowanej szczególnie do przedstawicieli ciężkich i mrocznych klimatów muzycznych, a w sferze wizualnej utrzymanej przeważnie w odcieniach czerni. Dlatego niemałym zaskoczeniem był dla mnie śnieżnobiały top korpusu z podkolorowanym jedynie spodem gitary. Co ciekawe, na europejskiej stronie producenta, model ten prezentowany jest (póki co) wyłącznie w grafitowym wykończeniu Transparent Gray Flat,

…a wersja, którą otrzymaliśmy do testu widnieje na stronie przeznaczonej dla klientów z USA. Tak czy inaczej, niecodzienne połączenie anielskiej bieli z lekkimi prześwitami szarawego błękitu na płycie wierzchniej i brązowego spodu korpusu robi bardzo sympatyczne wrażenie. Wygląda niczym ziemia pokryta warstwą zamarzniętego śniegu (jak zresztą sugerowałaby nazwa wykończenia WFF czyli White Frost Flat), albo… jak ciasto czekoladowe z kremem 🙂

BUDOWA

Odkładając jednak na bok skojarzenia pejzażowo-kulinarne, skupmy się na budowie instrumentu. Płyta wierzchnia wykonana jest z klonu płomienistego (ang. flamed maple, stąd FM w nazwie modelu) i otoczona białym bindingiem, a tył z drzewa o nazwie Nyatoh rosnącego w południowo-wschodniej Azji, będącego prawdopodobnie zamiennikiem wyeksploatowanego już mahoniu. Lekko wypukły top, głęboko wyprofilowane wcięcia po obu stronach szyjki i ogólnie smukła linia korpusu nie tylko nadają gitarze aerodynamiczny, eteryczny niemal wygląd, ale też znakomicie wpływają na ergonomię i wygodę obcowania z instrumentem. Efekt ten dodatkowo wzmacnia gładkie, satynowe wykończenie powierzchni korpusu.

Jeszcze przyjemniej przedstawia się kwestia samej szyjki, która jest kwintesencją ibanezowskiego podejścia do tematu. Zrobiony z trzech części drewna (klon-Purpleheart-klon) gryf o profilu Nitro Wizard z hebanową podstrunnicą (radius 400 mm) to marzenie każdego wymiatacza; cienki (19 mm na pierwszym, 21 mm na dwunastym progu), szeroki (43 mm na siodełku, 58 mm na ostatnim z 24 progów), od spodu płaski, ale zaokrąglony ku brzegom, matowo wykończony, pozwalający na szybkie i płynne przemieszczanie się pomiędzy pozycjami.

Do tego wysokie progi jumbo pozwalają na skracanie strun bez dotykania samej podstrunnicy, ułatwiając szczególnie grę legato. Dobór strun i regulacja akcji to oczywiście kwestia gustu i preferencji, ale fabrycznie instrument zaopatrzono w komplet D’Addario średniej grubości, przystosowany do gry w standardowym stroju i wyregulowano dość miękko, a mimo względnie niskiej akcji, wszystkie dźwięki wybrzmiewają czysto, bez brzęczenia o progi.

Otoczona białą lamówką podstrunnica nie została opatrzona markerami pozycji, co świetnie wygląda, choć u niektórych gitarzystów powodować może na początku dezorientację – na szczęście na górnej krawędzi umieszczono małe kropeczki, które w dodatku świecą w ciemności, ułatwiając grę w mroku sceny.

Na osprzęt modelu RGAIX6 FM składają się: stały mostek Gibraltar Standard II z regulowaną menzurą oraz akcją dla każdego siodełka z osobna i strunami przewlekanymi przez korpus.

Blokowane klucze Gotoh wspaniale ułatwiające zmianę strun i poprawiające stabilność stroju – coś, co nie jest oczywistym standardem w gitarach nawet dużo droższych, za co konstruktorom należy się duży plus. Pomyśleli oni nawet o takim szczególe, jak otwierana klapka kryjąca dostęp do pręta napinającego szyjkę, którą łatwo przesunąć bez konieczności użycia narzędzi.

Przetworniki DiMarzio to klasa sama w sobie i fakt użycia podzespołów tej marki pozwala spodziewać się bardzo dobrych rezultatów brzmieniowych. W wypadku modelu RGAIX6 FM zastosowano parę humbuckerów Fusion Edge, opracowanych przez DiMarzio w ścisłej współpracy z Ibanezem. Są to pasywne przetworniki zbudowane w oparciu o magnesy ceramiczne. System łączenia jest dość standardowy – trójpozycyjnym przełącznikiem wybieramy jeden z przetworników lub oba naraz. Oprócz tego jednak testowany model posiada drugi, mały przełącznik, odłączający zewnętrzne cewki obu humbuckerów celem uzyskania brzmień single coil, co w sumie daje 6 różnych konfiguracji brzmieniowych. Przełącznik ten umieszczono w punkcie zwykle zajmowanym przez potencjometr Tone, którego w tej gitarze w ogóle nie znajdziemy, ograniczono się bowiem wyłącznie do regulacji głośności, wspólnej dla obu przetworników.

WRAŻENIA Z GRY I BRZMIENIE

Jakie więc brzmienia można wykrzesać z Ibaneza RGAIX6 FM? Humbucker umieszczony przy mostku jest wyraźnie mocniejszy niż przetworniki, jakie znajdziemy w standardowych gitarach typu modern-classic, więc już na czystych ustawieniach wzmacniacza zaczyna pojawiać się drapiąca chrypka. Wydatny i zdecydowany środek pasma nie ma może zbyt wiele uroku na brzmieniach clean, za to na pewno przyda się na przesterach. W barwach czystych dużo lepiej sprawdza się przetwornik przy gryfie, dający ciepły, gruby, a mimo to wcale nie rozlazły czy opieszały ton, z powodzeniem nadający się do zagrywek z pogranicza blues-rocka i nowoczesnego jazzu. Również połączenie obu przystawek oferuje barwy przydatne do czystych partii podkładowych – pełne i zrównoważone. W trybie single coil odczujemy delikatny spadek głośności (rzecz oczywista po odłączeniu połowy każdego z humbuckerów) – preamp wzmacniacza otrzymuje niższy sygnał, co w praktyce przekłada się na czystszy, delikatniejszy ton, brzmienie robi się bardziej przejrzyste, góra pasma nabiera blasku, a nieskompresowany atak – sprężystości. Zwiększony w ten sposób zakres dynamiki pozwala grać bardzo subtelnie, ledwo muskając struny, lub wręcz przeciwnie – agresywniej je szarpiąc, co pięknie przekłada się na odpowiedź wzmacniacza. Energetyczny funk? Bardzo proszę!

Włączając lekki overdrive przenosimy się w krainę klasycznego rocka, na singlach uzyskując brzmienia hendriksowsko-pinkfloydowskie, a na pełnych humbuckerach (przy odpowiednim skręceniu potencjometru głośności w gitarze) dźwięki z ogródka Led Zeppelin czy ZZ Top. Nas jednak przecież interesuje nieco inny kierunek… Dosypując nieco gainu do pieca i rozkręcając gitarę na full możemy zobaczyć, na co tak naprawdę stać ten instrument. Już po krótkiej chwili można śmiało stwierdzić, że Ibanez RGAIX6 FM został stworzony do mocnych przesterów, a zastosowane pickupy DiMarzio Fusion Edge znakomicie wywiązują się ze swojego zadania.

Przetwornik przy mostku jest “suchy” (ale w dobrym tego słowa znaczeniu!), zachowując selektywność, precyzję i pełną kontrolę nad sygnałem nawet o bardzo dużym wzmocnieniu. Środek pasma, niezbyt miły dla ucha w barwach czystych, rewelacyjnie przebija się przez zwały przesterowego gruzu, umiarkowana góra unika nadmiernego bzyczenia, a zwarty dół pozwala na realizację szybkich zagrywek rytmicznych bez ryzyka zamulenia wzmacniacza. Przetwornik neck w swojej ogólnej barwie jest dość podobny, oczywiście bardziej mięsisty, ale mimo to niepozbawiony definicji w ataku, dzięki czemu można na nim również wykonywać partie rytmiczne. Solówki na obu przetwornikach brzmią znakomicie: rasowo, ostro, agresywnie, zupełnie niewspółmiernie do przyjemnych odczuć płynących z gry na tym instrumencie, która jest fizycznie bezwysiłkowa.

Mamy też dla Was małą niespodziankę. Przygotowaliśmy dla was krótki materiał video i próbkę możliwości brzmieniowych tego modelu:

PODSUMOWANIE

Ibanez RGAIX6 FM WFF to idealne zrównoważenie przeciwieństw: pod białym płaszczykiem czystości i niewinności kryje ognistą duszę ze skłonnością do ekstremalnych doznań, a jednocześnie oprócz miotania zabójczych, dźwiękowych pocisków, potrafi zabłysnąć i zaskoczyć subtelnością w brzmieniach czystych i lekko przesterowanych. Możliwość rozłączenia cewek poszerza paletę dostępnych barw, zwiększając wszechstronność gitary, która może spokojnie znaleźć zastosowanie nie tylko w klimatach stricte metalowych. Gdybym dzisiaj zaczynał przygodę z gitarą elektryczną, kierując się w stronę mocniejszych odmian rocka, na towarzysza podróży z dużą dozą prawdopodobieństwa wybrałbym któryś z modeli RGA.

#uptone

Cena modelu Ibanez RGAIX6 FM w wykończeniu TGF: ok. 3.400 PLN

Więcej szczegółów
Producent: https://www.ibanez.com/usa/products/detail/rgaix6fm
Dystrybutor: http://www.meinldistribution.pl

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena ogólna

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here