Firma Zoom wprowadza kolejną generację swojego popularnego rejestratora podcastowego: model PodTrak P4next. Po naszym teście pierwszego P4 sprzed niemal pięciu lat czas przyjrzeć się, co wnosi nowa odsłona i czy warto odświeżyć swoje mobilne studio podcastowe.
Od kieszonkowego studia do narzędzia nowej generacji
Gdy niemal pięć lat temu testowaliśmy pierwszy model Zoom PodTrak P4 [CZYTAJ TUTAJ], trudno było nie docenić jego kompaktowości, funkcjonalności i bardzo atrakcyjnej ceny. Ten niewielki rejestrator szybko stał się popularny w mobilnej produkcji podcastów, a jego obecność w torbach reporterów, edukatorów i podcasterów była niemal oczywista. P4 dawał cztery wejścia XLR z phantomem, cztery wyjścia słuchawkowe, obsługę zdalnych gości przez TRRS lub USB, a do tego nagrywał bezpośrednio na microSD lub działał jako interfejs audio. Wszystko w formacie 16-bit/44,1 kHz — wystarczającym do mówionego słowa, ale nie idealnym w świecie produkcji wideo.
Dziś na rynek trafia jego następca — Zoom PodTrak P4next — i choć z pozoru wygląda podobnie, pod maską kryje się szereg nowości, które realnie zmieniają sposób pracy z tym urządzeniem.
Najbardziej zauważalną zmianą jest przejście na nagrywanie 24-bit / 48 kHz, co nie tylko zwiększa dynamikę i jakość rejestrowanego sygnału, ale też czyni go bardziej kompatybilnym z materiałem wideo. W nowej wersji znalazły się także preampy o wyższym wzmocnieniu (do +70 dB), co czyni go znacznie lepszym partnerem dla mikrofonów dynamicznych – bez konieczności używania dodatkowych boosterów typu FetHead czy Cloudlifter.
Prawdziwa rewolucja jednak dzieje się w obszarze przetwarzania dźwięku. Zoom wprowadził algorytmy wspomagane AI, które działają w czasie rzeczywistym – mamy tu redukcję szumów tła, kompresję głosu, de-esser i funkcję korekty tonalnej. [Podobni jak w testowanym przez nas niedawno nowym ZOOM PodTrak P2 [ZOBACZ WIDEO]. To wszystko sprawia, że materiał może brzmieć niemal finalnie już na wejściu, bez żmudnej obróbki w postprodukcji. Dla twórców bez doświadczenia studyjnego lub ekip pracujących w biegu, to olbrzymia oszczędność czasu i nerwów.
Równie ważną zmianą jest możliwość podłączenia nawet dwóch gości zdalnych jednocześnie przez USB, Bluetooth (z adapterem BTA-2) lub TRRS. Oznacza to, że typowy odcinek z gospodarzem, trzema gośćmi lokalnymi i dwoma zdalnymi można zrealizować bez dodatkowych mikserów czy interfejsów. Wszystko to z zachowaniem mix-minus, który automatycznie eliminuje echo i sprzężenia w torze powrotnym.
Nowa wersja rozszerza także funkcjonalność sound padów — teraz mamy dostęp do 36 dźwięków rozmieszczonych w czterech bankach — oraz wyposaża urządzenie w wyraźniejszy ekran OLED i nawigację głosową, co ułatwia obsługę osobom początkującym lub pracującym w trudnych warunkach.
Co ważne z punktu widzenia mobilności i instalacji, P4next nadal może działać na dwóch bateriach AA, ale dla pełnej stabilności — szczególnie przy pracy z wieloma funkcjami jednocześnie — zalecane jest zasilanie przez USB-C o mocy minimum 12 W. Dla firm przygotowujących mobilne zestawy nagraniowe może to oznaczać konieczność aktualizacji powerbanków i akcesoriów.
Podsumowując – jeśli P4 był narzędziem „wystarczającym” do podstawowej produkcji podcastów, to P4next jest krokiem w stronę pełnoprawnego mobilnego studia, gotowego do pracy w środowisku audio-wideo i wymagających warunkach produkcyjnych. Dla profesjonalnych twórców to znacząca różnica nie tylko w funkcjonalności, ale i w możliwościach integracji z nowoczesnym workflow. Oczywiście, jeśli używacie dziś P4 i spełnia on wasze potrzeby, nie jest to konieczne natychmiastowe wymienienie, ale patrząc w perspektywie 2‑3 lat – P4next daje już zapas funkcji pod rozwój.
ZOOM P4next jest już dostępny w przedsprzedaży („pre‑order”) i ma być dostępny w ciągu najbliższych 2‑3 miesięcy.
Więcej szczegółów
Producent: https://zoomcorp.com
Dystrybutor: https://www.sound-service.eu




















