Odwieczne pytanie domowych artystów i kompozytorów.
Setki wątków na forach i jeszcze więcej pomysłów.
Jaki komputer kupić?

Tego tematu nie da się rozpocząć, rozwinąć i zakończyć tylko w jednym artykule.
Dlatego postanowiłem sobie, że zbuduję serię tychże artykułów i postaram się pomóc wam wszystkim, którzy planujecie nie do końca profesjonalnie pobawić się muzyką w swoich pokojach, piwnicach lub “sanktuariach”, w których na pułkach macie nie tylko książki, ale i setki gier komputerowych.
Muzykę zaś traktujecie nie jako plan na życie, ale jako przyjemność, zabawę i coś, z czym można wyskoczyć na imprezie przy browarze, wywołując zachwyt koleżanek z sąsiedniego akademika.

Zacznijmy więc.

Tak jak zaznaczyłem na wstępie, nie będzie to seria przeznaczona dla odbiorców profesjonalnych.
Nie będzie tu konkretów, liczb, częstotliwości i wyjmowania kabla Ethernet z kompa tylko dlatego, że budujemy komputer do pracy.

Nie będąc samemu w pełni pro, często miewiałem dylematy…
Co kupić, za jaką kwotę i czy aby na pewno mi się to przyda (?)
Pytania te są absolutnie zasadne, gdyż nie mając w perspektywie zarobkowego wykorzystywania swoich talentów artystycznych, nie będzie nas stać na kombajn z wysokiej półki.

Okienko czy Jabłko?ed3555cd00d5c0c37a96d5021488c030

Może wydawać się niekonsekwencją autora zadawanie takiego pytanie, lecz…
Wielu z nas posiada nie tylko gitarę czy klawisz.
Życie toczy się aktualnie wokół smartfonów, tabletów i innych gadżetów.
Coraz bardziej potrzebujemy nie tylko pięknego designu, ale i współpracy wielu urządzeń naraz. Cieszą nas dodatkowe funkcje ułatwiające życie z naszymi małymi elektronicznymi zabawkami.
Co wtedy gdy pasjonujemy się grafiką i zdjęciami?
Aż w końcu!
Co, gdy naszą wieczorną pasją jest ponaparzać się z kumplem w StarCrafta, Call Of Duty czy innego morderczego Battlefielda!?

Te pytania często traktowane są na forach muzycznych jako zakazane.
Trafiają wtedy do administracyjnego śmietnika, albo co gorsza, użytkownicy – ci pro ma się rozumieć, wolą nie zniżać się do naszego jakże niskiego poziomu intelektualnego.
Jednak wiecie co?
To bujdy i bajki.
Wielu z nich, podobnie jak wy, w życiu nie tylko są profesjonalistami.
Tak samo lubią obejrzeć dobry film – i absolutnie nie mam tu na myśli filmów z działu “po 23:00“, pograć w jakąś grę, albo zwyczajnie pościągać muzykę by za chwilę przerzucić ją na swojego PROsmartfona.

Odpowiadając sobie na to pierwsze z wielu pytań, pojawi nam się pod nogami pierwsza z wielu kłód.
Cena!
W portfelu raczej śmierdzi pustką, aniżeli świeżutkimi banknotami, co?
Wiem, znany mi to problem.
Otwierając portfel zazwyczaj czujemy zapach plastiku?
Tak, to wasza karta bankomatowa.
I jeśli coś na niej macie, to nic tylko się cieszyć, jednak wielu z nas zawartość konta bankowego nie wystarczy nawet na skrzynkę piwa, a co tu dopiero mówić o nowiusieńkim iMaku w błyszczącej obudowie i dźwiękiem startu systemu jak po przebudzeniu głównego bohatera filmu Wall – E.

wall-e-mac-1600x900-20627

Apple ma jednak wiele zalet.
Ich spójna budowa, cicha praca i legendarna bezawaryjność sprawia, że komputery te są, póki co, chyba najczęściej wybierane przez pasjonatów.
Ich rewelacyjne matryce nadają się do niemal każdego zaawansowanego zadania z zakresu fotografii, obróbki filmu, ale i zwykłego pasjonującego grania w mniej wymagające gry.
Zawartość sprzętowa tych komputerów wbrew pozorom nie jest tą, przypominającą późne lata dziewięćdziesiąte, o czym nie raz będziecie przekonywani na wspomnianych wcześniej forach.
Faktem jest, że największą bolączką komputerów Apple jest ich niewielka, jak na te czasy, moc obliczeniowa układów graficznych.
Zatem jeśli po męczącym dniu na uczelni lub w pracy, macie zamiar chwycić za ciężką broń i ustrzelić kilku terrorystów z perspektywy first person, to może rozejrzyjcie się lepiej za czymś mocniejszym graficznie, lub zainwestujcie w konsolę do gier.

Produkcja muzyki na komputerach Apple wygląda jednak zgoła inaczej.
Jest prosta i przyjemna, a możliwości systemu sprawiają, że nie będziecie musieli pakować w swojego Maca mnóstwa kości RAM.
O różnicach pomiędzy UNIX, a popularnym szczególnie w naszym kraju Windowsem, poczytajcie w sieci.
Ja nie jestem godzien nazywać się fachowcem w dziedzinie informatyki z zakresu systemów operacyjny.

Wracając jednak do podstawowego kryterium naszego małego studia muzycznego.
Stosunek ceny komputerów Apple do innych maszyn z rodziny PC, wydaje się być druzgocąco miażdżący na korzyść tych z systemem operacyjnym Microsoft Windows.
Jednak zestawienie cenowe, o które pewnie w przyszłości się pokuszę, musi przyjmować politycznie poprawną wersję li i jedynie oryginalnego oprogramowania.
Nie oszukujmy się… Wszyscy wiemy, że rynek piractwa w krajach od Odry poczynając, a na Cieśninie Beringa kończąc, rozkwita niczym śliwki mirabelki każdej wiosny, przy każdej ulicy, w każdym polskim mieście.

Windows
Pole do popisu podczas wstępnej konfiguracji naszego komputera jest wręcz nieograniczone.
Jednak co łatwe, nie zawsze oznacza tanie.
Microsoft zaoferował nam wszystkim system operacyjny dostępny w każdym zakątku świata, a firmy które produkują komputery mają bardzo szeroki wachlarz możliwości konfiguracyjnych swoich flagowych produktów.
Marek zaś, produkujących komputery z OS Windows jest mnóstwo, a co za tym idzie wybór komputera jest niełatwy i czasami dużo bardziej skomplikowany aniżeli zakup drogiego komputera z jabłkiem.

Różnice sprzętowe

computer-hardware

Zakładając, że nasza domowa maszyna marzeń, nie powinna ograniczać się tylko do pracy, zwróćmy uwagę na inne, równie istotne parametry.
Sprzęt Apple, zazwyczaj w swojej obudowie ma podzespoły z wysokiej półki.
Poczynając od karty sieciowej, poprzez dyski twarde lub pamięci SSD, a na modułach dźwiękowych kończąc.
Komputery z OS X na pokładzie są w zasadzie przygotowane od razu do pracy z muzyką dzięki zastosowaniu zaimplementowanego sterownika Core Audio.
Zaś te, które będziemy mozolnie konfigurować, niekoniecznie pozwolą nam na wydajną i bezawaryjną zabawę z muzyką – mowa o komputerach klasy PC.
Czego potrzebujemy zatem by rozpocząć muzyczną przygodę?

Core Audio vs. ASIO 2.0

image_preview

Nie zamierzając wdawać się w śliską debatę na tematy iście niezrozumiałe dla mnie i dla wielu z was z zakresu informatyki, programowania i innych trudnych pojęć, należy w tym momencie skupić się na głównej problematyce związanej z tzw. latencją.
Latencja to najprościej ujmując pojęcie czasu, jaki dźwięk emitowany przez muzyka potrzebuje by wybrzmiał z głośników.
Oczywiście pełna definicja jest dużo obszerniejsza, ale podaruję i sobie i wam tych naukowych dyrdymałów.
Założenie jest jednak banalnie proste. Czym mniejsza latencja, tym lepiej dla muzyka.

Core Audio to sterownik, który dostajemy w pakiecie wraz z systemem OS X firmy Apple.
Ten, wydawać by się mogło, mało znaczący programik daje nam możliwość kompletnie bezproblemowej zabawy z dźwiękiem tak audio, jak i MIDI.
Legendarne komputery Apple w gruncie rzeczy działają na zasadach plug & play, co w wielkim skrócie oznacza “włóż i tyle…”.
Tak wiem, zabrzmiało średnio śmiesznie, ale tak rzeczywiście to wygląda.
Zasada działania plug & play z założenia miała oferować użytkownikowi bezproblemowość w dołączaniu urządzeń peryferyjnych takich jak myszka, klawiatura czy zewnętrzna karta dźwiękowa.
Ta zasada przełożyła się zatem z rewelacyjnym efektem na branżę muzyczną.
Więc gdy postanowisz rozpocząć swą muzyczną przygodę z komputerem Macintosh, to schemat działania będzie wyglądał następująco:

  1. Podłączysz interface muzyczny do komputera za pośrednictwem portu USB.
  2. Do interfacu podłączysz gitarę lub mikrofon
  3. Uruchomisz program rejestrujący, np. typu DAW (o tym później)
  4. Grasz.

Tyle…
Nie napotkasz na żadne problemy. Nie będzie potrzeby instalowania sterowników i ich późniejszej konfiguracji.
System OS X daje nam maksimum swobody i minimum latencji – czyli opóźnienia.

ASIO 2.0
Ten sterownik stworzony przez firmę Steinberg przeznaczony jest dla komputerów z systemem operacyjnym Windows.
Architektura OS Windows niestety nie pozwalała na minimalizowanie latencji, a co z tym się wiązało, system sprawiał ogrom problemów podczas sesji nagraniowych audio.
Sterownik ASIO 2.0 i jemu podobne (np. ASIO4All) rozwiązują problem.

Na czym więc polega różnica pomiędzy tymi dwoma rozwiązaniami?
Kwestię ceny mamy za sobą, toteż wydawać by się mogło, że oczywistym będzie wybór komputera PC wartego mimo wszystko sporo mniej od komputera Apple.
A jednak…
Podobnie jak w poprzednim przypadku, pokuszę się o zarysowanie schematu działania w naszym domowym studio z komputerem opartym o system Windows.

  1. Za pośrednictwem portu USB, do komputera podłączasz nowo zakupiony Interface.
  2. Instalujesz dołączone oprogramowanie sterownika i konfigurujesz je pod sprzęt.
  3. Dzięki przeglądarce wyszukujesz sterownik ASIO 2.0, jeśli twoja karta (interface) wspierana jest przez tą technologię. Następnie instalujesz sterownik i konfigurujesz go mając sporo wiedzy i cierpliwości na temat procesora, pamięci RAM i oprogramowania na którym będzie w efekcie pracował.
  4. Podłączasz gitarę lub mikrofon i w programie typu DAW zaczynasz swoją zabawę z muzyką…
  5. Coś poszło nie tak…

Zwolennicy i przeciwnicy – odwieczna wojna pomiędzy Applem, a Windowsem.

mac_vs_windows

Zauważyliście już zapewne, że skłaniam się bardziej ku rozwiązaniom Apple.
Jednak nie ukrywam, że niejednokrotnie napotykałem na zupełnie inne problemy.
W następnych artykułach z tej serii skupię się na bardziej znaczących szczegółach.
Zajmiemy się grami komputerowymi, a jednocześnie doborem interfacu audio, jako naszego głównego narzędzia do pracy z muzyką.
Do zobaczenia zatem w następnej części naszej przygody z domowym studio.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here