Po trwającej osiem lat przerwie z wielkim hukiem powrócili na scenę. Po Castle Party, wydaniu trzech singli i trasie koncertowej zespół Moonlight wyjawia nam swoje plany na rok 2017. A wśród nich między innymi następna trasa koncertowa, nowa płyta i kolejne, zaskakujące utwory. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszamy do lektury.

Marzena Ostryńska: Wiele lat czekaliśmy na wasz powrót, wielu myślało, że już nigdy nie zobaczą grupy na żywo. Co takiego sprawiło, że znów jesteście razem?

Daniel Potasz: Głód muzyczny. Dojrzałość do podejmowania decyzji i tych muzycznych, jak i życiowych.

W mediach rockowych chwilami aż grzmiało, fani też podzielili się na dwa fronty… Czy możecie powiedzieć, że zakopaliście topór wojenny i nie będziecie więcej robić swoim wielbicielom przykrych niespodzianek?

To stare dzieje. Zawsze z Mają tworzyliśmy tandem, który bardzo się rozumiał i w tym czasie powstały chyba najważniejsze kompozycje. Po prostu na „chwilę” o tym zapomnieliśmy. Teraz wróciło wszystko do normy i chyba tak zostanie.

Czy mocno przeżyliście ponowne spotkanie? Minęło sporo czasu, a rozstaliście się w raczej nieprzyjemnej atmosferze… Nie obawialiście się tak szybkiego powrotu na scenę Castle Party?

Spotkanie przebiegło na kawie u Maji, pogadaliśmy 15 minut, jakbyśmy widzieli się „wczoraj”, a następnego dnia już robiliśmy utwór. Castle Party się obawialiśmy, ale głównie dlatego, że po wielu latach zaczynaliśmy od tak dużego koncertu. Ale jak tu lepiej dać znać o sobie, jak nie w takim miejscu. Postawiliśmy zatem wszystko na jedną kartę.

Z każdym albumem coraz mocnej odchodziliście od tego, co kiedyś nazywało się klasycznym Moonlight – mam na myśli Kalpa Taru czy Inermis. Czy planujecie kontynuować bardziej alternatywne brzmienie, takie jak na downWords i Integrated? A może wrócicie do twórczości z dużo mniejszą ilością elektroniki?

I tu jest właśnie zaskoczenie. Właśnie w „klasycznym” Moonlight elektroniki było sporo więcej niż na późniejszych albumach. Ale była też melodia, bardziej przystępny aranż. Później, w czasie, kiedy mnie nie było, postawiono na łamane rytmy i gitarę we wszystkich postaciach. Zmarginalizowano wokal i część tekstową. To raczej nie moja ścieżka. Zawsze lubiłem opowieści. Osoba opowiadająca głosem historię i to ubraną w instrumenty, a nie sporty extremalne i utrudnianie. Wobec powyższego raczej będzie to bardziej klasyczne, oczywiście osadzone brzmieniowo w XXI wieku 😀

Musicie przyznać, że najnowsze utwory nadają zespołowi zupełnie nowy kierunek. Czy uważacie, że dawna formuła Moonlight zupełnie się wyczerpała i chcecie zacząć od nowa z czystą kartą? Nie obawiacie się, jak zareagują na to wasi fani?

Nie chcemy. Po utworach Ciężar i OFF raczej widać, że będziemy dalej te opowieści snuli, ale w nowych realiach. Wyczerpała się jedynie formuła brzmieniowa. Nie można używać ciągle chórów i smyczków, albo grać te same oklepane riffy. Od zawieszenia naszej działalności pojawiło się co najmniej kilka nowych trendów, jak również powstało tysiące nowych brzmień. Wiadomo, trzeba zachować tożsamość, ale nie za wszelką cenę. Chcemy dodać nowe do starego. Naturalny rozwój.

Mówiąc o nowym albumie – do tej pory opublikowaliście trzy single. Opinie na temat jednego z utworów – 2 Faces – są dość mocno podzielone. Niektórzy uważają go nawet za mocno popowy. Mi jednak wydaje się, że clou kryje się w teledysku. Czy mam rację? Jakie przesłanie niesie pozbawienie baletnicy point? Niesamowite wrażenie wywarła na mnie Maja, która z białej, czystej postaci, stawała się coraz bardziej mroczna, im bardziej rósł bunt…

2 Faces jest swoistym eksperymentem, może szkoda, że wyszedł jako pierwszy. Jest trochę „charkotu” z syntezatorów i gitary, trochę innego śpiewania, ale Maja musi też mierzyć się z takimi wyzwaniami, dodanie gospelowego chórku na końcu, skrzypiec.
Może rzeczywiście, trochę mieszanka wybuchowa. Ale zobaczycie, z czasem ten utwór poukłada się w głowach. Na pewno jednak 2 Faces nie jest wyznacznikiem całej płyty.
Teledysk to przede wszystkim było wyzwanie. Malowanie Mai trwało cały dzień. Stylizacja – kręcenie, stylizacja – kręcenie. Dość męczące. Sceny z zespołem też trzeba było nieźle ogarnąć logistycznie. Scena, cały sprzęt, później ujęcia w innym pubie. No i sekwencje z tancerką, to kolejny dzień zdjęciowy. Piękna zabytkowa stodoła, przerobiona na miejsce sztuki, bardzo dobry oświetleniowiec i fotograf, stylistka, która miała trochę pracy.
Tytaniczną pracę wykonali dla nas Ewelina Tołyż (tancerka), Łukasz Szurbo (wokalista na scenie), Waldek Jaszczak (foto, światło), Aga Szylar (stylizacja), Aga Kapela (fryzury), Borys Panfil i Michał Matys (kamery). Udostępnili przestrzenie Sławek Janczak i spółka („Hormon”), Inga Kurek-Baranowska („Słowianin”), Mariusz Tatkowski (piękna zabytkowa stodoła). Dołożył się też zespół Curcuma, będąc na scenie w ujęciach koncertowych. Doliczyć do tego dwa tygodnie montażu i powstał klip.

2 Faces odebrałam jako walkę z czymś, co wydaje się niemożliwe, a można to pokonać jedynie łamiąc pewne niezniszczalne granice. Czy odnosi się to w jakiś sposób do waszego come backu?

Może częściowo. 2 Faces to opowieść o wyborach, przed którymi stajemy co chwilę.
Każda decyzja tworzy cykl kolejnych zdarzeń, które nas kształtują. Ja po prostu pomyślałem, co by się stało, jakbym poszedł w drugą stronę, albo podjął inną decyzję? Czy bym stracił, czy zyskał? Spotkał innych ludzi, a tych co znam nigdy bym nie poznał. Moje życie wyglądałoby inaczej. O tym jest ten utwór.

Danielu, muszę zadać Ci to pytanie, choć liczę się z możliwością odmowy odpowiedzi – czy nie obawiałeś się wykorzystać Ciężaru z repertuaru Heal i wykonać go z Moonlight? Swoją drogą, utwór w wykonaniu Mai brzmi rewelacyjnie – aż na myśl powracają moje ulubione kawałki z Floe czy Yaishi.

Absolutnie nie. Z prostego względu. W momencie mojego odejścia z Moonlight miałem prawie gotową kolejną płytę, na której był między innymi Ciężar. Miała to być naturalna kontynuacja płyty Candra. Wyszło inaczej, projekt Heal nie przetrwał, Moonlight poszedł inną drogą. Zdradzę, że na najbliższej płycie można się spodziewać jeszcze kilku kompozycji z tamtego okresu, m.in. Sex, czy Zabić siebie. Oczywiście w innych aranżacjach.

Wracając do waszej dawnej twórczości – czy możecie powiedzieć, że jakiś album podobał się wam najbardziej? Tworzenie której płyty sprawiło wam najwięcej satysfakcji?

Dla mnie Candra była najdojrzalsza. Floe najbardziej przystępna, Inermis eteryczna, Meren Re uczuciowa, Kalpa Taru spontaniczna. Ciężko wybrać 🙂

No dobrze, to zdradźcie mi, czy i kiedy planujecie wydać nowy album? Czy pojawi się na nim kontynuacja cyklu Meren Re?

Nowy album spróbujemy do wiosny pokazać, a czy będzie dalej Meren Re? Hmmm…ciężko kontynuować historię, która się skończyła, bo epilog już był. Dobranoc, Akt Ostatni. Może w formie retrospekcji? Muszę pomyśleć.

Czy możemy spodziewać się kolejnych koncertów? Może tym razem coś na Pomorzu? Uwierzcie, te siedem koncertów było, jak pomachanie psu kością przed nosem. Wasi wieloletni wielbiciele naprawdę są stęsknieni. I przy okazji, czy planujecie pojawić się w Bolkowie w 2017 roku?

Chcemy ruszyć na wiosnę na północ, wschód i południowy wschód kraju. Szczegółów jeszcze nie znam. Bolkowa nie zagramy w 2017r., gdyż taki zwyczaj organizatorów, ale jesteśmy już „po słowie” na rok 2018.

W takim razie mam do was już ostatnie pytanie, jesteśmy w końcu w dużym stopniu portalem sprzętowym. Zdradźcie nam proszę, na jakim sprzęcie pracujecie?

O gitarach, to bardziej do chłopaków, przestery na płycie pochodzić będą m.in. z Mesa Boogie Dual Rectifire, Marek ma chyba ze 3 – 4 gitary, musiałby podać modele. To samo z basówką – zagadajcie Pawła. (I tu drodzy czytelnicy przekieruję was do osobnego tekstu – tam będziecie mogli bliżej poznać sprzęt, na jakim pracuje Moonlight – http://uptone.pl/muzyka/moonlight-w-studio-czyli-slow-kilka-o-sprzecie-i-instrumentach).

Dziękuję serdecznie za wywiad.

To ja dzięki. 🙂

Z Danielem Potasz, kompozytorem i pianistą grupy Moonlight dla portalu uptone.pl rozmawiała Marzena Ostryńska


Spodobała ci się nasza rozmowa? A może jesteś fanem zespołu lub dopiero się o nim dowiedziałeś i odpowiada Ci ten typ muzyki?
Zapraszamy do polubienia profilu grupy na portalu Facebook pod adresem www.facebook.com/moonlightpolishband

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here