Quo Vadis designie? Poznajcie słuchawki Beoplay E8

1

Dla osób, którym łacina obca – “quo vadis” oznacza – “dokąd zmierzasz”. I w przypadku najnowszego Beoplay E8, pytanie to wydaje się być idealnie adekwatne.

W życiu każdego człowieka nadchodzi taki moment, kiedy dochodzi do wniosku, że małe jest piękne. Piękne, bo ergonomiczne, bo najczęściej lekkie i łatwe w użytkowaniu. Dlaczego zatem “Quo vadis” i o co w ogóle chodzi? Już tłumaczymy.

Patrząc na kierunek, w jakim zmierzają słuchawki bezprzewodowe człowiek pomyślałby – super. Dużo modeli póki co na rynku nie ma, B&O na pewno wypuszczą tak rewelacyjny produkt, że wszystkim przysłowiowe “szczęki opadną do podłogi”. Niestety chyba nie tym razem, jednak najpierw skupmy się na plusach.

Beoplay E8 wykonane są z naprawdę solidnych materiałów (aluminium, stal nierdzewna i gumowany plastik), a do zestawu oprócz wspomnianego etui dodano również tipsy w kilku rozmiarach. Na plus dodajmy jeszcze wagę – każda ze słuchawek waży zaledwie 6g. Dodatkowym atutem jest również tryb Transparency Mode ściśle związany z systemem redukcji szumów w mikrofonach (za pomocą specjalnej aplikacji użytkownik może dostosować docieranie dźwięków z otoczenia – sterowanie w słuchawce polega na prostych gestach). Tryb ten bardzo dobrze współgra z wrażliwą na dotyk powierzchnią słuchawki, umożliwiającą jednocześnie sterowanie głośnością, odtwarzanie, pauzowanie itd. Do tego dochodzą naprawdę dobre, jak na “pchełki” parametry brzmieniowe.

Przejdźmy teraz do minusów, czyli wspomnianego wcześniej “Quo Vadis”. Wiele osób może powiedzieć, że słuchawki te są urocze i maleńkie, jednak biorąc pod uwagę przede wszystkim producenta i grupę użytkowników, w jakich celuje, to właśnie ich wygląd wprawia w największe rozczarowanie. Wbrew zapewnieniom B&O, słuchawki nie przypominają klejnotu, a bardziej skrzyżowanie aparatu słuchowego z korkiem od taniego szampana. Ale jest to mocno subiektywna opinia. Oczywiście nie ma co porównywać ich z AirPodsami, które swoim wyglądem przywodzą na myśl końcówki do szczoteczki elektrycznej albo po prostu słuchawki z urwanym kablem. Jednak chociażby w porównaniu z Samsung Gear IconX, Beoplay E8 wyglądają po prostu ciężko i monstrualnie.

To jednak nie wszystko. Kupując słuchawki tej klasy, spodziewamy się naprawdę długiego i wydajnego czasu pracy. I tu następuje chyba największe rozczarowanie. Czas pracy na baterii to zaledwie 4h, a w pełni załadowany case wystarczy na doładowanie słuchawek zaledwie 2,5 raza – tymczasem AirPodsy bez ładowania działają 5h, a w pełni naładowane etui wystarcza na prawie 5 doładowań (Samsung Gear IconX też nie powalają – niepełne 4h pracy i 3 ładowania).

Ostatnią rzeczą, o której nie sposób nie napisać, to cena, która wynosi, bagatela… ok 1300 zł. Wiemy, w końcu to Bang & Olufsen. I tylko do was należeć będzie decyzja, czy są warte takiego uszczuplenia konta.

Słuchawki w sprzedaży pojawią się w październiku 2017 i dostępne będą w dwóch kolorach – czarnym i charcoal sand.

Więcej szczegółów technicznych znajdziecie na stronie www.bang-olufsen.com.

1 KOMENTARZ

  1. Dawno nie czytałem tak żałosnej recenzji. Gość ocenia produkt do słuchana muzyki i nie ma słowa o tym, jaka jest jakość dźwięku. To tak, jakby oceniając samochód skupić się na kształcie zderzaków, nie pisząc jak się autem jedzie. Totalna lipa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here